wtorek, 5 sierpnia 2014

Dlaczego właśnie Radawa?

Sama nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Jest przecież kilkadziesiąt ośrodków z dietą dr Dąbrowskiej rozsianych po całej Polsce, niektóre z nich zlokalizowane w ciekawszej i bardziej atrakcyjnej okolicy (góry, morze), a mnie jednak tutaj ciągnęło. Powoli zaczynam odkrywać dlaczego. Pierwszą refleksję opisałam w poprzednim wpisie - Jestem Mu to winna. Kolejna przyszła dzisiaj podczas spotkania z panem Krzysztofem Kamińskim, wieloletnim przyjacielu o. Albina Sroki OFM, pomysłodawcy i założyciela Domu Ojca Pio.


Pan Kamiński opowiedział niezwykłą historię Domu Ojca Pio (sięgająca roku 2000) oraz przybliżył postać nieżyjącego już założyciela Domu. Ojciec Albin był wyjątkowym człowiekiem - wielkiego serca, wielkiego ducha, wielkiego intelektu. A równocześnie osobą niezwykle skromną, cichą, całkowicie skupioną na Bogu i drugim człowieku (tak pamiętają Go przyjaciele i ludzie, z którymi przebywał). To on pisząc 30 lat temu monografię wsi Radawa, odkrył, że panuje w niej specyficzny, bardzo korzystny dla przywracania zdrowia mikroklimat. Postulował, by wybudować tu sanatorium. Pragnął, by powstał chociaż ośrodek leczniczy, do którego będą przyjeżdżać ludzie po zdrowie ciała i ducha. Dużo też modlił się w tej intencji. Jego pragnienia i modlitwy zostały spełnione. Ośrodek powstał w cudowny sposób - jako darowizna od rozwiązującej się Huty Szkła Jarosław (uwielbiam takie "zrządzenia losu" za którymi tak mocno stoi Pan Bóg;). Były to co prawda wówczas puste ściany, ale dzięki licznym sponsorom i ofiarodawcom został wyposażony w niezbędny sprzęt i pomieszczenia (kuchnię, jadalnię-salę konferencyjną, gabinet lekarski, gabinety rehabilitacyjne, kaplicę). W swoich wspomnieniach o. Albin tak pisze o początkach powstania Domu: "W 1994 roku poznałem dr Ewę Dąbrowską  w Klinice prof. Kieturakisa w Gdańsku
(fot. domojcapio.pl)

przy ul. Łąkowej. Już w szpitalu leczyła mnie dietą sokowo-warzywną. Potem zawiozła do ośrodka leczenia tą dieta w Gołubiu k. Koscierzyny. Wiele razy rozmawialiśmy o potrzebie propagowania takiego leczenia w Polsce.  W tamtym czasie istniały u nas cztery ośrodki stosujące tę metodę, ale wszystkie usytuowane na północy Polski, Powstała przeto potrzeba ulokowania podobnego na południu kraju. Starania o znalezienie domu na podobny ośrodek leczenia trwały do 1999r. W tym czasie nasza Grupa czcicieli Ojca Pio zainicjowała Jarosławickie Charytatywne Stowarzyszenie im. o. Pio, zaś członkowie "Solidarności" w Hucie Szkła Jarosław, podczas prywatyzacji zakładu na rzecz właścicieli z USA, doprowadzili do przekazania Stowarzyszeniu budynku rekreacyjnego tejże huty, położonego w Radawie. Po jego odpowiedniej adaptacji, rozpoczęliśmy działalność w maju 2000. Zaraz na początku postanowiono, ze ośrodek nazwiemy domem Ojca Pio, nawiązując do dzieła w San Giovani Rotondo "Domu Ulgi w Cierpieniu" - kliniki, jaka utworzył ogromnym wysiłkiem. Jest to miejsce, gdzie leczy się nie tylko ciało, ale i duszę, całego człowieka, który przecież jest jednością. Dlatego również w Radawie niesiemy ulgę w cierpieniu w duchu ewangelicznej miłości. Pragniemy zachować wierność ideałom Ojca Pio, dlatego nasz Dom jest także domem modlitwy".

Obecnie co roku do Domu Ojca Pio przyjeżdża tysiące ludzi z Polski i spoza jej granic. By ciało i ducha ratować żywieniem (odpowiednimi dietami - owocowo-warzywną, sokową, makrobiotyczną), spacerami po okolicznych starych lasach sosnowych, zabiegami rehabilitacyjnymi,  (będącymi w ofercie Domu Ojca Pio), oderwaniem od zgiełku zanieczyszczonego miasta i napięć związanych z trudami dnia oraz codzienną Eucharystią. 

A wszytko to pod czujnym okiem św. o. Pio, którego żarliwym czcicielem był o. Albin. A więc znowu kochany ojciec Pio... Czyli już wszytko jasne, dlaczego własnie Radawa.
_______________________________________


Pan Krzysztof Kamiński, jest redaktorem kwartalnika "Porady na zdrowie" i  wyraził zgodę na przedrukowywanie wybranych aryków z kwartalnika na blog Dzielne Niewiasty, za co bardzo dziękuję. Poruszane w kwartalniku tematy dotyczą wielu dziedzin życia, a są opracowywane przez specjalistów -  lekarzy, dietetyków, pielęgniarki, ekspertów. 

W najnowszym numerze (30) są m.in następujące artykuły, które mnie zainteresowały i które chciałabym przedstawić na blogu:
- "Spętani falami" - o wpływie promieniowania elektromagnetycznego na nasz organizm (rozmowa z fizykiem dr Marią Inglot-Siemaszko z Politechniki  Rzeszowskiej),
- "Brzozowe tajemnice" - artykuł pani mgr farm. Joanny Typek,
- "Leki roślinne przeciw nowotworom" - autorstwa lek. med. Krzysztofa Błecha,
- "Zdrowie wg. św. Hildegardy" Anny Wyszyńskiej z Polskiego towarzystwa Przyjaciół św. Hildegardy.


Świadectwa licznych uzdrowień w Radawie znajdują się na stronie Domu Ojca Pio.



_____________________________

Wpisy na blogu z pobytu w Radawie:

Radawa, czyli dwa tygodnie w... miejscu marzeń (2 sierpnia),


24 komentarze:

  1. Niesamowite są świadectwa w tych linkach. Szok. Wierzyć się nie chce, że to tak działa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Działa, działa;) Tu się dzieją piękne rzeczy;)

      Usuń
  2. Wielkie dzięki Alu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo;) Tylko kto dziękuje?

      Usuń
  3. Witam serdecznie. Też jestem w Radawie i szybko okazało się, że dieta to tylko dodatek do wspaniałych ludzi ktorych tutaj spotykam. Oprócz smacznych potraw można też nakarmić ducha. Są takie osoby, które swoją wiarą, ciepłem i otwarciem powodują u takich osób jak ja weryfikację tego co sie robi i myśli. Aktualnie borykam się z wieloma problemami duchowymi, a dzisiejsze słowa kapłana odebrałam jak wyrzut. Jezusa wyrzut, że mam pustkę w sercu. A tak bardzo chcę ją zapełnić, lecz nie umiem. Umieram z tesknoty za nim. Wiem też, że nie przez przypadek znalazłam się w Radawie i na tym blogu. Dlatego prosze jak żebrak o modlitwę o Ducha Świętego. Alicja dziękuję i wszystkim, którzy chociaż na chwilę zatrzymają myśli nad moją osobą. Bożka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenko, jesteś w dobrych rękach, w dobrym miejscu, w dobrym czasie.
      Tam, gdzie rodzi się tęsknota za Bogiem, pojawia się także napełnienie.
      Tam, gdzie dokonuje się weryfikacji swego życia, przychodzi pokój i wewnętrzny ład.
      Trwaj wiernie na modlitwie, a owoce się pojawią.

      Przedwczorajsza homilie ksiądz zaczął słowami, które bardzo mi zapadły w pamięć:
      "Trzeba doświadczyć smutku, aby docenić radość;
      trzeba doświadczyć straty, żeby cieszyć się z tego, co się ma;
      trzeba doświadczyć lęku, aby docenić pokój".
      Bardzo mądre są te słowa.

      Też jestem przekonana, ze nie przypadkowo trafiłaś w to miejsce.
      Polecam Cię opiece św. o. Pio.
      To Jego dom i On tu działa rzeczy wielkie.
      I Ciebie też ma na oku;)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję. Ufam, że tak się stanie.B.

      Usuń
  4. Bożnko, za Ciebie dziś odmawiam dziesiątkę różańca świętego - tajemnicę "Zesłanie Ducha Świętego". Jestem pewne, że skoro tak bardzo Go pragniesz On przyjdzie i zaspokoi wszystkie Twoje tęsknoty serca;) Przyjedź na spotkanie Dzielnych Niewiast - tu jest świetna comiesięczna regeneracja i umocnienie;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję bardzo kochana.

    Sosno czy słyszysz trzaski mego serca?
    czy czujesz ból, który me serce wykreca?
    Sosno schowaj mój strach, moje lęki,
    Sosno schowaj mnie przed sobą samą.

    Sosno ty znasz mój potencjał,
    Ty znasz pragnienie serca.
    Tyle uczucia zamknięte w klatce,
    Czy kiedyś ktoś otworzy tę klatkę?

    Polska 8.08.2014 czarna (Bożka)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bożenko rozumiem Cię doskonale. Od dłuższego czasu także borykam się z wieloma problemami duchowymi. Będąc na Mszy i słuchając Słów Jezusa, homilii, czytając Pismo Święte, modląc się - słyszę wyrzut Jezusa, że moje serce jest puste.... Chcę je zapełnić miłością do Boga i ludzi. Wydaje mi się,że do Boga ta miłość jest we mnie, ale do ludzi nie ma jej. A z drugiej strony jeśli do ludzi nie ma we mnie miłości, to do Boga też niestety nie ma. Oszukuję siebie?Nie ukrywam, troszkę jest lepiej po całej serii rekolekcji, ale ciągle potrzebuję wsparcia.Będę pamiętała o Tobie w modlitwie. Ewa

      Usuń
    2. Znam Kogoś, kto otwiera wszelkie klatki naszych uczyć, emocji, zniewoleń - Jezus Chrystus, nasz Odkupiciel. Przytulam cie mocno do Niego. On leczy rany serc złamanych, On przywraca sercom pokój, On przemienia smutek w radość, a lęk w łaskę wiary.

      Usuń
    3. Wiem, wiem....Ale nie umiem tego wykorzystać....Takie trudne są chwile,że wszystko to co wiem o Chrystusie ucieka daleko... Próbuję to zmienić, może Św.o.Pio pomoże...(dziś już 5-ty dzień nowenny). Dziękuję za słowa otuchy, bardzo to mi jest potrzebne... Ewa

      Usuń
  6. To już wiemy dlaczego Radawa;) Jak kiedyś będę mogła się wybrać na taką dietę to też tam zawitam. Zamieszczone świdectwa bardzo ciekawe. Historia ośrodka piękna. A najlepszy jest patron - mój kochany o. Pio;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znałam ojca Albina i z zainteresowaniem przeczytałam o jego roli w tworzeniu ośrodka w Radawie i ogromnego nabożeństwa do ojca Pio. Niezwykła idea wyboru patrona - dom nie tylko zdrowia fizycznego ale i modlitwy (czyli zdrowia duchowego). Nic dziwnego, że panuje tam taka dobra atmosfera.

    OdpowiedzUsuń
  8. Człowiek jest jednością. I dotknięcie wszystkich jego sfer (w tym fizycznej - odpowiednie żywienie oraz duchowej - modlitwa) przynosi oczekiwane efekty i zdrowie duszy i ciała. Cieszę się, że wg. takich idei działa Dom Ojca Pio w Radawie. Dobrze wiedzieć, że jest taki ośrodek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Alu, a którą książkę o ojcu Pio poleciłabyś? W księgarniach jest cała masa, a pewnie nie wszystkie są dobre. Chodziłoby mi o to, żeby zapoznać się z tym świętem, bo z jednej strony jest on dla mnie znany, a z drugiej - nieznany.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie wiem. Książek jest ogrom. Tą, którą sama chcę kupić to „Ojciec Pio – święty na przekór. Czego nie znajdziesz w pobożnych biografiach” Edwarda Augustyna
      Wydawnictwo Serafin.
      Fragment pochodzący z tej książki: "Biografowie zgodnie podkreślają, że Ojciec Pio żywił szczególną sympatię wobec kobiet. Potrafił z nimi rozmawiać, jak mało kto rozumiał ich problemy i wiedział, czego potrzeba dla ich duchowego rozwoju".
      I dlatego, że ujęty jest w niej ten wątek kobiet jako jego duchowych córek, myślę, że warto po nią sięgnąć.

      Usuń
    2. Polecam też artykuł o. Błażeja Strzechmińskiego OFMCap "Nie bał się ich piękna". O ojcu Pio i kobietach;)
      http://glosojcapio.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1173&Itemid=94

      Usuń
  10. Nie znam dobrze ojca Pio. Przyznam, że dotychczas trochę się go bałam... Odkryłam go całkiem niedawno, przez "przypadek", oglądając film dokumentalny, gdzie był poruszony też wątek jego relacji do kobiet, tak ważny w jego biografii. I od tej pory stał mi się bliski. W rozmowie po filmie, młody zakonnik powiedział takie zdanie (to tak a propos książek), że po wielu latach czytania i zgłębiania biografii o.Pio, teraz czyta tylko Jego listy. W nich zostawił całe swoje bogate dziedzictwo duchowe. Z tego co wiem, jest to monumentalny zbiór - cztery tomy. Kilka dni temu, robiąc porządki w swojej biblioteczce, która mnie wciąż zaskakuje, znalazłam 3 książki o świętym z Pietrelciny, m.in. niewielki wybór listów o.Pio do Józefiny Morgera, jednej z Jego pierwszych córek duchowych:)) Bardzo lubię formę listów. W nich autor wyraża siebie, swój świat wewnętrzny, a w przypadku o. Pio swoją niezwykłą duchowość. Daje też bezcenne wskazówki duchowe, w ten sposób m.in. realizował kierownictwo dusz. Zachowała się korespondencja z ok. 50 córkami duchowymi, jedną z nich była właśnie Józefina. Pisze o niej, że jest to dusza "która nie idzie, ale szybko unosi się na drodze Bożej Miłości. Jest prawdziwym aniołem ubranym w ludzkie ciało". Wielu listów nie odnaleziono do dzisiaj, i nie znane są wszystkie adresatki, ale na pewno było ich więcej. Był dla nich jak troskliwy ojciec, brat i przyjaciel, doradzał w kwestiach duchowych, jak i życiowych. Jedną z najbardziej znanych jego córek duchowych była Raffaelina Cerase, która będąc słabego zdrowia dość wcześnie zmarła, ofiarując życie w intencji swojego kierownika duchowego.

    Jeśli chodzi o biografie, to spośród wielu, warte polecenia jest "Życie Ojca Pio" o.Gracjana Franciszka Majki OFMCap, kapucyna, który badał życie o.Pio i jest uznawany współcześnie za jednego z jego największych znawców. Książka (podobno - nie czytałam) jest napisana bardzo zwięźle.
    A także dwie pozycje włoskich autorów : "Tajemnica Ojca Pio" A. Negrisolo, N.Castello, S.M.Manelli oraz "Cuda Ojca Pio" Renzo Allegri.
    W internecie znalazłam też bardzo ciekawy artykuł p.t. "Ukrzyżowany z Gargano" w oparciu o książkę "Święty Ojciec Pio. Fotografie. Świadectwa. Wspomnienia".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ten wpis. Ojciec Pio fascynuje coraz bardziej.
      Forma lisów mi też mi bardzo odpowiada. To, co było w sercu nadawcy, co w duszy grało, jest wyrażone na papierze i tak bardzo dostępne dla nas.
      Dziś kupiłam listy Św. Edyty Stein do Romana Ingardena. Zaczęłam czytać i już wiem, że wchodzę w niezwykłą przygodę.

      Usuń
    2. :) To bardzo ciekawe i niezwykłe listy Edyty Stein - kobiety i filozofa. Chociaż, jak pewnie wiesz, te najbardziej osobiste nie zachowały się. Ich relacja w jakiejś części jest osłonięta tajemnicą, ale wiadomo, że ona darzyła go uczuciem, nieodwzajemnionym. Jednak ich przyjaźń przetrwała prawie do końca życia Edyty i jest naprawdę piękny przykładem przyjaźni kobiety i mężczyzny...

      No, ale miało być o o. Pio:)

      Usuń
    3. Wiedziałam, że to było uczucie nieodwzajemnione. Nie spodziewałam się jednak, że on o tym wiedział, że ona mu to wyznała. Ciężko jej musiało być z tym wszystkim...

      Usuń
    4. I na pewno było... nie odpowiedział na jej najbardziej osobisty list, nie był z nią też do końca szczery i później. Była zakochana. Mogła być jeszcze jedną nieszczęśliwą i sfrustrowaną kobietą, ale ona poszła dalej... Przezwyciężyła to uczucie, a ich przyjaźń przetrwała wszystkie te trudne momenty. W tym była właśnie jej wielkość i klasa. Ale myślę, że było to także spotkanie dwóch wielkiego formatu filozofów i ludzi w ogóle.
      Edyta Stein i Roman Ingarden to poza tym całkiem odrębny temat;) Mam, mimo wszystko, jakąś nić sympatii dla niego...

      Miłej lektury!

      Usuń
  11. Kocham Radawę. Najlepsze miejsce na ziemi. Blog jest super.

    OdpowiedzUsuń