Blog o codzienności. O historiach prawdziwych, zaobserwowanych, moich. O sprawach ważnych, koniecznych i tych mniej istotnych.
O drobiazgach tkających życie, radości z rzeczy małych,
ufności nie zawsze łatwej. O pięknie, sile marzeń i zwyczajności dnia.
O poszukiwaniach, pytaniach i odnajdywaniach. O kobiecym sercu...
Jest mi niezmiernie miło przywitać Cię tutaj. Rozgość się, usiądź, poczuj dobrze. Jak u siebie w domu.

środa, 30 lipca 2014

Takiemu lekarzowi nie boję się zaufać

„Dla krytyków - ta rozmowa jest wyjaśnieniem. Dla wspierających podziękowaniem. Dla wszystkich - zaproszeniem do dyskusji bez uprzedzeń” - czytamy na stronie wydawnictwa książki wywiadu-rzeki z prof. Bogdanem Chazanem pt.: "Prawo do życia. Bez kompromisu".

"Takiego sporu nie było w Polsce od czasu wprowadzenia regulacji prawnych dotyczących usuwania ciąży. W kwietniu 2014 roku profesor Bogdan Chazan jako dyrektor szpitala odmówił wykonania zabiegu aborcji. Decyzja Lekarza wywołała medialną burzę. Problem stanął na ostrzu noża. Okazało się, że ostatnie dwie dekady były czasem klarowania się poglądu Polaków na ten trudny temat. Profesor Chazan również przebył długą drogę, zanim stał się symbolem bezkompromisowej walki o prawo do życia dzieci nienarodzonych. Ta książka stanowi odpowiedź na postawione Profesorowi zarzuty i zawiera szczegółowy opis krytycznego przypadku. Jednak, przede wszystkim, Bogdan Chazan składa w niej świadectwo powołania lekarza i podejmuje trudne, lecz bardzo aktualne tematy, takie jak antykoncepcja, opieka medyczna nad kobietą w ciąży, diagnostyka prenatalna, poród a także aborcja" (źródło: WAM).
Poniżej zamieszczam trzy filmiki, w których przybliżona jest tematyka książki.

Myślę, że warto też przeczytać poruszający artykuł Justyny Bargielskiej, w którym
opisuje w jaki sposób opiekowano się kobietami po poronieniach w szpitalu na ul. Madalińskiego, którym do niedawna kierował prof. Chazan. Autorka tak opisuje pokój do pożegnań: „Kobiety przynosiły w foliowych torebkach płatki kwiatków, które sypały do malutkich trumienek swoim dzieciom, w których tylko wykwalifikowany patolog dopatrzyłby się ludzkich cech i które w normalnym szpitalu poszłyby do spalarni razem z pooperacyjnymi odpadami. To dyrektor Chazan umożliwił im to sypanie kwiatków na sczerniałe, zmacerowane ciała ich wytęsknionych dzieci. Przypominam: Chazan, ten wróg kobiet (...) Tylko szaleniec domagałby się wyjątkowego traktowania, czy choćby szacunku, gdy dzieje mu się jedna z tych tak popularnych wśród ludzi rzeczy, jak narodziny bądź śmierć. U profesora Chazana nie trzeba się było tego domagać, sam na to wpadł. Umożliwił kobietom wybór, którego nie miały wtedy w większości szpitali” – pisze Justyna Bargielska (info: fronda.pl).
(fot. wydawnictwowam.pl)

poniedziałek, 28 lipca 2014

Ryniasowy przysmak śliwkowy

Nasz pobyt na Ryniasie (relacja i zdjęcia - TUTAJ) obfitował nie tylko w niezwykłe doznania duchowe, ale także kulinarne. Panie Krystyna, Janina i Barbara ponownie były niezawodne
w przygotowywaniu wykwintnych specjałów. W ubiegłym roku moim ulubionym daniem był przysmak ryżowo-jabłkowy (opisałam go TUTAJ). W tym roku najbardziej posmakowało mi wyborne danie śliwkowe. Okazuje się, że (na szczęście) nie jest takie trudne do wykonania;).
Przepis:
* śliwki umyć, przekroić wzdłuż, usunąć pestki, ułożyć ciasno na blasze skórką do dołu i włożyć do piekarnika (do czasu aż delikatnie zmienią kolor),
* ugotować makaron (najlepiej świderki),
* na patelni bułkę tartą podprażyć aż do zmiany koloru i dodać do niej masło,
* w naczyniu żaroodpornym lub rondlu ułożyć: makaron (posypać niewielką ilością cukru), zapieczone śliwki (ułożone skórką do makaronu), a na nie zapieczona bułkę tartą. SMACZNEGO!
Pozdrawiam ciepło nasze kochanie panie Krysię, Janinę i Barbarę! Do zobaczenia za rok!
(fot. pl.freepik.com)

Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Na najbliższą środową nowennę szczególnej modlitwie polecam Międzynarodową Letnią Szkołę Ewangelizacji REDCAMP w Krakowie,
o. Pawła Drobota CSsR, całą ekipę posługującą oraz uczestników przybyłych z 11 krajów. Módlmy się o jedność, o wspólnego Ducha,
o serca otwarte na uwielbianie Boga wśród narodów świata. Polecajmy także Maryi piątkowy wieczór uwielbienia na Podgórzu.

Nowenna to także czas, gdy dzielne niewiasty modlą się za siebie nawzajem i w intencjach pozostawionych na blogu. Polecam się Waszej modlitwie i pamiętam także o Was i o całym dziele Dzielnych Niewiast.
Matko Boża Nieustającej Pomocy, módl się za nami.

 (fot. christusrex.brzegdolny.pl)

niedziela, 27 lipca 2014

Słowo Boże na niedzielę

XVII niedziela zwykła 

W Gibeonie ukazał się Pan Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy rzekł Bóg: Proś o to, co mam ci dać. Teraz więc, o Panie, Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia! Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, którego nie da się zliczyć ani też spisać, z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny? Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. Bóg więc mu powiedział: Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale poprosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie (1 Krl 3,5.7-12).
(fot. freeimages.com)

piątek, 25 lipca 2014

Powrót (czyli relacja z pobytu na Ryniasie)

"Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca gdzie mieszka miłość" /Audrey Hepburn/.

Przez kilka ostaniach dni, w miejscu, w którym słychać jedynie śpiew ptaków, szum pobliskiego strumyka i krople deszczu uderzającego o dach górskiej chaty, w niezwykłym towarzystwie niezwykłych kobiet, spędziłam niezwykły czas. Czas, który każda z nas przeżywała po swojemu i który dla każdej mógł symbolizować co innego - Pustynię, Jordan, Damaszek, Salę na górze... Pobyt w tym miejscu to opowieść o tym, co w kobiecie jest najpiękniejsze, najdroższe, warte najgłębszego pochylenia - o kobiecym sercu. 23 różne opowieści. Wyjątkowe, niepowtarzalne, subtelne. Tak jak wyjątkowe, niepowtarzalne i subtelne są kobiety, które w tych dniach przyjechały na Rynias.
"Wyprowadzę ją na pustynię i będę mówić do jej serca" /Oz 2,16/ - ta obietnica Boga, włożona w usta proroka Ozeasza, spełniała się w tym czasie. Pan był blisko. W ciszy mówił do naszych serc. Uzdrawiał, przemieniał, szlifował. Napełniał swoim pokojem, miłością, czynił coraz piękniejszymi.
Życzę wszystkim dzielnym niewiastom, aby owoce tego spotkania były widoczne nie tylko w naszych oczach, ale także naszych czynach i naszym życiu. 

REDCAMP, czyli Międzynarodowa Letnia Szkoła Ewangelizacji w Krakowie

Już jutro (26 lipca) w Krakowie na Podgórzu (ul. Zamoyskiego 56) rozpoczyna się Międzynarodowa Letnia Szkoła Ewangelizacji REDCAMP. Uczestniczyć w niej będą przedstawiciele 11 krajów: Polski, Słowacji, Czech, Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Kanady, Ukrainy, Irlandii, Niemiec oraz Zimbabwe. Tak oto spełniają się słowa psalmu 18: "Przeto będę Cię, o Panie, chwalił wśród narodów i będę wysławiał Twoje imię" /Ps 18,50/. (Plan spotkania - TUTAJ).

Koordynatorem REDCAMPU jest o. Paweł Drobot CSsR, patronat nad szkołą objęła Konferencja Redemptorystów Europy (KRE). Uczestnicy będą zdobywać wiedzę i praktyczne przygotowanie w jaki sposób dzielić się wiarą z innymi oraz w jaki sposób mogą stawać się budowniczymi wiary we własnych krajach
i środowiskach życia (więcej informacji TUTAJ). Na zakończenie szkoły (w piątek 1 sierpnia) odbędzie się Wieczór uwielbienia na Podgórzu (18:30 Eucharystia, 19:30 rozpoczęcie wieczoru), na który serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych.
O. Paweł oraz uczestnicy szkoły polecają się modlitwie Dzielnych Niewiast. Dzieło ewangelizacji jest bardzo potrzebne światu, potrzebne nam. Aby przynosiło obfite owoce, potrzebuje także modlitwy. Zachęcam Czytelników bloga do przyłączenia się do niej. Jedno Twoje "Zdrowaś Maryjo" sprawia, że razem budujemy Różaniec, którym otaczamy posługujących i uczestników REDCAMPU.
Niech to będzie naszą formą wielbienia Boga wśród narodów świata.

sobota, 19 lipca 2014

Cisza...

W najbliższych dniach na blogu zapadnie cisza. To za sprawą wyjazdu w miejsce, w którym sieć internetowa nie sięga. Zaległości blogowe nadrobię po powrocie. 

Pozostawiam tu serdecznie życzenia dla Was wszystkich na ten czas.
Pięknych zdarzeń, szczęśliwych chwil, spełnionych marzeń.
Niech dobro obficie owocuje w Waszym życiu.

Załączam niezwykły filmik do obejrzenia:
(obraz można powiększyć klikając w tytuł filmu)


piątek, 18 lipca 2014

"Niespodzianka" MEN dla naszych dzieci i młodzieży na wakacje

Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło w tym roku zrobić wakacyjną "niespodziankę" naszym dzieciom i młodzieży i wsparło akcję Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton" - "Wakacyjny telefon zaufania". Zirytowało mnie to z dwóch powodów. Po pierwsze w mojej ocenie owa grupa zajmuje się nie edukowaniem lecz demoralizowaniem dzieci i młodzieży, a kto jak kto, ale MEN powinno stać na straży moralności i dobrego wychowania. Po drugie - nie zgadzam się, by z moich podatków dzieci i młodzież zapoznawali się z "atrakcjami" pontonowych oszołomów, np:
* "Lista pigułek i innych hormonalnych metod antykoncepcyjnych",
* "Co zrobić, gdy lekarz odmawia wypisania recepty na pigułki?",
* "dotykanie własnych narządów płciowych w celu odczuwania przyjemności może być ważne dla zdrowia seksualnego".

To tylko niektóre "czarne konie" pontowców, dzięki którym pękają z dumy i mają nieodpartą chęć dzielenia się nimi ze społeczeństwem. Trzeba byśmy zachowali w tym temacie mądrość i zdrowy rozsądek oraz strzegli dzieci przed trafieniem w ręce owych pseudoeduktaorów (np. poprzez sprawdzenie programu proponowanego dzieciom przez szkoły w ramach wakacyjnych zajęć dodatkowych). Ponton jak to ponton - pływa dopóki jest w niej powietrze. Nasze zdrowe myślenie
i zdrowe działanie niech będzie spuszczaniem powietrza, bez którego ponton idzie na dno. Tam jest odpowiednie miejsce na idee i cele pontonowych samozwańczych edukatorów.
Szerzej o założeniach pontonowców i ich nachalnym wciskaniu się do szkół pisałam w poście "To warto wiedzieć".

środa, 16 lipca 2014

Jogurt - w prosty sposób możesz zrobić go sama

Sezon owocowy trwa. O wykorzystaniu owocowych darów natury do zrobienia wyśmienitego dżemiku już pisałam ("Taki dżemik chce się jeść"). Dziś inne zastosowanie - owocowe jogurty. Nie mam na myśli jogurtów sklepowych, których smak i zapach niekoniecznie pochodzą ze świeżych owoców (raczej ich syntetycznych odpowiedników wymieszanych,
z konserwantami, barwnikami i mlekiem w proszku). Chodzi mi o jogurty, które możemy zrobić same w bardzo prosty sposób. Jedyne czego potrzebujemy to mleka i odpowiednich kultur bakterii - Streptococcus thermophilus i Lactococcus bulgaricus. Żywe bakterie można kupić w formie specjalnie przygotowanego proszku (np. przez stronę lek. med. Krystyny Kempisty - TUTAJ) lub używając jogurtu naturalnego, w którym te bakterie się znajdują. Z tym, ze trzeba pamiętać, by kupić dobry, wolny od chemicznych dodatków jogurt, tak aby wraz z bakteriami nie wprowadzić sobie innych niepożądanych składników.

A teraz prosty sposób na wytworzenie własnego jogurtu:
* 1 litr mleka przegotować, a następnie schłodzić do temperatury 44˚C.
  * Na dno termosu wprowadzić 1 saszetkę szczepów bakterii lub 4 łyżki jogurtu naturalnego i zalać przygotowanym mlekiem (całość delikatnie wymieszać aż do całkowitego rozpuszczenia proszku).
* Termos szczelnie zakręcić i pozostawić do fermentacji na 6-8 godzin. 
Tak przygotowany jogurt nadaje się do spożycia z owocami, musli czy ziarnami zbóż. Podany w wersji schłodzonej jest idealnym deserem podczas panujących upałów.
(fot. www.pl.depositphotos.com)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Na najbliższą środową nowennę polecam modlitwie dzieło Dzielnych Niewiast, o. Pawła, wszystkie uczestniczki comiesięcznych spotkań oraz czytelników bloga DN.

Szczególnie proszę modlitwę za Anię, która trafiła do szpitala ze swoim miesięcznym synkiem Jasiem, oraz za zdrowie Eli i jej nienarodzonego dziecka. Chciałabym także modlić się za wszystkie kobiety, które nie mają dzieci, a bardzo tego pragną. O niestrudzoną ufność dobremu Bogu nawet w najtrudniejszych chwilach.
Maryjo, Matko Nieustającej pomocy, módl się za nami.
Dziękuję Ci za wszytko, co otrzymujemy przez Twoje wstawiennictwo każdego dnia.
(fot. christusrex.brzegdolny.pl)

niedziela, 13 lipca 2014

O dziecku, które było kochane...

Jeśli znajdziecie chwilę czasu, zachęcam do obejrzenia krótkiego (5-minutowego) filmu o Heather Walker. Jest to poruszające świadectwo matki, która wbrew sugestii lekarza, urodziła dziecko
z bezmózgowiem - synka, któremu wraz z mężem dali na imię Gryson. Po urodzeniu tulili chłopczyka
w ramionach, całowali, obdarzyli czułością. Pozwolili mu odejść w atmosferze bezwarunkowej miłości
i akceptacji. 



Co różni tę hi­sto­rię od naszej rodzimej? Wła­ści­wie wszyst­ko. Postawa matki (pragnienie utrzymania ciąży vs walka o jej usunięcie), nastawienie do własnego dziecka (bezwarunkowa miłość vs odrzucenie), atmosfera, w której dziecko umierało (ramiona mamy i taty vs inkubator), stan psychiczny obu kobiet po urodzeniu (komfort poczucia, że zrobiło się wszytko dla dzieciątka vs załamanie psychiczne).  

To potwierdza, że to prof. Bogdan Chazan miał rację. 

Słowo Boże na niedzielę - 13.07.2014r.

Jestem poruszona bogactwem Słowa Bożego na dzisiejszą niedzielę.
Oby przyniosło w nas owoc obfity -
pocieszyło smutnych,
ukoiło zrozpaczonych,
napełniło wiarą wątpiących.
Upadających umocniło w dobrym,
cierpiącym przyniosło ulgę,
chorym - uzdrowienie.

Wszystkim Czytelnikom bloga życzę pięknego dnia!

"Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (Iz 55,10-11)".
(fot. freeimages.com)

sobota, 12 lipca 2014

Cóż Ci się spodobało we mnie...?

Życzę Wam pięknego, dobrego, błogosławionego dnia. 
A w nim – uśmiechu, przytulenia, miłości. 
I cudów, cudów, cudów!

 

piątek, 11 lipca 2014

Uwielbiam!

Jestem w trakcie czytania książki "Moc uwielbienia". Nic dziwnego zatem, że przypominają mi się moje pierwsze kroki na drodze modlitwy uwielbienia. Stawiałam je kilka lat temu w bardzo trudnym okresie mojego życia. Zaistniałe okolicznościach przerosły mnie pod każdym względem. Zostałam wówczas zachęcona przez bliskie mi osoby do modlitwy uwielbienia Boga we wszystkim co mnie spotyka. Dziwiło mnie to i nie do końca widziałam sens. Ale świat po moim osobistym trzęsieniu ziemi trzeba było jakoś uporządkować, dlatego spróbowałam. Początkowo wbrew sobie, z drewnianymi ustami, z oziębłym sercem. Bez uczuć, bez emocji, bez większego zaangażowania. Ale równocześnie wytrwale, codziennie, uparcie. Po pewnym czasie zauważyłam, że ta modlitwa przywraca upragnioną równowagę. Że porządkuje codzienność, wlewa w serce pokój i radość, uwalnia wzrok od księgi "skarg i zażaleń", którą wtedy regularnie zapisywałam. Doświadczyłam uzdrawiającej i uwalniającej mocy modlitwy uwielbienia. Dziś już chyba nie chcę się modlić inaczej. I tym chciałabym się z Wami podzielić. I podziękować Marysi, Klaudii i o. Pawłowi.

Z ludzkiego punktu wiedzenia modlitwa uwielbienia i błogosławienia Boga być może nie ma większego sensu. Wydaje się, że dużo bardziej skuteczna powinna być prośba i błaganie o wysłuchanie wszystkich naszych spraw (wszak Pan Jezus sam zachęcał "proście, a będzie wam dane" - Mt 7,7). Z tym, że ciągła modlitwa prośby, w pewnym etapie może prowadzić do zamknięcia serca na to, czego Bóg dla nas chce. Koncentracja na własnych niedostatkach, niespełnionych marzeniach, na tym, czego wciąż nam brakuje, może powodować bunt i odwrócenie się od Boga jako od tego, który nie spełnia naszych życzeń. Modlitwa uwielbienia natomiast odbudowuje tę zachwianą równowagę, przywraca Bogu właściwe miejsce w naszym życiu, powoduje, że nie skupiamy się na sobie i swojej liście spraw do załatwienia, ale na pięknie i niezwykłości Boga. Ona ucina strach, użalanie się nad sobą, rozdrapywanie ran.
(fot. gloria24.pl)

środa, 9 lipca 2014

Szkoły Waldorfa - realne zagrożenie dla naszych dzieci

W ubiegłym roku koleżanka zapytała mnie, co sadzę na temat szkół waldorfskich. Nie znałam wówczas tematu więc nie zajęłam stanowiska. Sytuacja zmieniła się kilka miesięcy temu, gdy na prośbę kilku mam zatroskanych o losy swoich pociech w wieku przedszkolnym, zaczęłam zbierać informacje na temat dobrych, sprawdzonych i rekomendowanych szkół/przedszkoli, do których ze spokojem w sercu można oddać swoje dzieci. Listę polecanych placówek krakowskich (na każdym etapie edukacji - od przedszkoli po licea) zamieszczam poniżej.

Poszukując tych informacji, natrafiłam także na szkoły waldorfskie, zwane również szkołami steinerowskimi. Analiza zebranych materiałów sprawiła, że w chwili obecnej mam jasno sprecyzowany pogląd na temat tych szkół i ich oferty. Uważam, że dla dobra i bezpieczeństwa dzieci, nie powinniśmy ich posyłać do szkół bazujących na pedagogice steinerowskiej/waldorfskiej. Fundamentalne jej założenia (np. antropozofia mająca źródło w okultyzmie i ezoteryce, reinkarnacja, eurytmia, etc.) stoją w sprzeczności z nauką Kościoła Katolickiego, czyli nauką Jezusa Chrystusa. Papież Benedykt XV w 1919r. zabronił katolikom przynależności do towarzystw antopozoficznych.
Co budzi największe zastrzeżenia?
(fot. pixabay.com.pl)