Blog o codzienności. O historiach prawdziwych, zaobserwowanych, naszych. O sprawach ważnych, koniecznych i tych mniej istotnych. O drobiazgach tkających życie, radości z rzeczy małych, ufności nie zawsze łatwej. O pięknie, sile marzeń i zwyczajności dnia. Poszukiwaniach, pytaniach i odnajdywaniach. O sercu kobiety... Jest mi niezmiernie miło gościć Cię tutaj. Usiądź wygodnie, poczuj się dobrze, jak u siebie. Kawy czy herbaty?

wtorek, 4 sierpnia 2015

Prawdziwie oczyścić serce

W duchu porannego wpisu o Spotkaniu, które oczyszcza:

Źródło: YouTube

"Pokrop mnie hizopem, a stanę się czysty,
obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję".
(Psalm 51, 9)

Spotkanie, które oczyszcza

"Nie byłem u spowiedzi już prawie 5 lat. Ilekroć chcę do niej przystąpić, coraz bardziej się boję. Nazbierało się tych grzechów już tak dużo, że lękam się zdenerwowania ze strony spowiednika, a nawet odmowy udzielenia rozgrzeszenia. Jak mam przełamać ten lęk przed spowiedzią?"

O. Dariusz Kowalczyk na ramach Niedzieli (09/2006, wydanie warszawskie) odpowiada: "Warto najpierw przyjrzeć się swojemu lękowi. Warto zapytać się, czego tak właściwie się lękam. Czy tylko reakcji spowiednika, czy też może sprawa jest poważniejsza. Może tak naprawdę nie chcę spojrzeć uczciwie na moje grzechy i podjąć trudu nawrócenia. Lęk ma to do siebie, że często zakłada fałszywe maski. Niekiedy np. racjonalizujemy lęk, czyli wskazujemy na racje, które miałyby ów lęk tłumaczyć, podczas gdy w istocie jedynie go mistyfikują. Rozpoznanie istoty własnego lęku umożliwia opanowanie go i podejmowanie w sposób wolny właściwych decyzji.
(fot.traditia.fora.pl)

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Nowenna

Na najbliższą środową nowennę jak zwykle polecam dzieło Dzielnych Niewiast i uczestniczki comiesięcznych spotkań, a także czytelników i odwiedzających ten blog. Szczególnie jednak proszę o modlitwę za Iwonkę, której pękł tętniak w mózgu i obecnie jest w ciężkim stanie. Była w domu sama, gdy się to zdarzyło, niewiadomo ile czasu leżała nieprzytomna. Lekarze nie rokują dobrze. Jest niewiele po 40-stce, ma dorosłego syna, którego wychowywała sama.

Matko Boża Nieustającej Pomocy, módl się za nami.

niedziela, 2 sierpnia 2015

Mój sentymentalny powrót do Radawy

Są takie miejsca i takie chwile, do których chętnie wraca się pamięcią. Na mapie mojego życia takim miejscem bez wątpienia jest Radawa, a konkretnie Dom Ojca Pio. Dokładnie rok temu, 2 sierpnia 2014 r., zawitałam tam po raz pierwszy. Tam zwykły wypoczynek staje się niezwykłym ze względu na efektywne połączenie go z dietą owocowo-warzywną wg. dr Ewy Dąbrowskiej, sprzyjającym mikroklimatem, sportowym wysiłkiem fizycznym oraz warunkami do rozwoju duchowego. Pamiętam, że po dwóch tygodniach pobytu w tym uroczym miejscu, wyjeżdżałam z przekonaniem, że za rok na pewno wrócę. Nie wróciłam. Nie tylko dlatego, że długo nie znałam terminu mojego wakacyjnego egzaminu (a przez to nie mogłam niczego zaplanować), ale także dlatego, że gdy patrzyłam na moją czarną podróżną walizkę, to automatycznie budził się we mnie sprzeciw i wewnętrzny głos: nie! A to oznaczało, że wyjazdów i podróży w ostatnim czasie było po prostu za dużo. Zdecydowanie wyczerpałam limit tzw. 'życia na torbach' i doszłam do takiego punktu, w którym najlepiej mi jest w moim spokojnym M2, którego nie chcę opuszczać na dłużej. Dlatego też w tym roku do Radawy wybrałam się jedynie w... podróż sentymentalną.

Rozpoczęłam ją wczoraj od przypomnienia sobie chwil sprzed roku. Od przywołania zdumiewających okoliczności, które spowodowały, że w ogóle znalazłam się w tym uroczym miejscu (Radawa, czyli dwa tygodnie w... miejscu marzeń). Następnie ponownie odkrywałam niezwykłość i troskę Boga o szczegóły i detale mojego życia. On wiedział, że oprócz wypoczynku w sprzyjającym mikroklimacie, dobrego i zdrowego żywienia czy treningu fizycznego, będę potrzebowała także przestrzeni duchowych i bodźców, które będą pchały mnie w Jego ramiona. I dał mi to w obfitości (Jestem Mu to winna oraz Dlaczego własnie Radawa). I w końcu muzyka, którą tak kocham, spotkanie z niezwykłym artystą i koncert poświęcony o. Albionowi, założycielowi Domu w Radawie (Bach, Chopen, Rachmaninow, Staruss - co mają wspólnego z Radawą?). Mój ostatni wpis z pobytu w Radawie z kolei,

(fot.martusiaaaa11.pinger.pl)

Słowo Boże na niedzielę - 02.08.2015

Panie, Ty jesteś chlebem życia; kto przychodzi do Ciebie, nie będzie łaknął (J 6, 35)

(Wj 16,2-4.12-15)
I zaczęło szemrać na pustyni całe zgromadzenie Izraelitów przeciw Mojżeszowi i przeciw Aaronowi. Izraelici mówili im: Obyśmy pomarli z ręki Pana w ziemi egipskiej, gdzieśmy zasiadali przed garnkami mięsa i jadali chleb do sytości! Wyprowadziliście nas na tę pustynię, aby głodem umorzyć całą tę rzeszę. Pan powiedział wówczas do Mojżesza: Oto ześlę wam chleb z nieba, na kształt deszczu. I będzie wychodził lud, i każdego dnia będzie zbierał według potrzeby dziennej. Chcę ich także doświadczyć, czy pójdą za moimi rozkazami czy też nie. Słyszałem szemranie Izraelitów. Powiedz im tak: O zmierzchu będziecie jeść mięso, a rano nasycicie się chlebem. Poznacie wtedy, że Ja, Pan, jestem waszym Bogiem. Rzeczywiście wieczorem przyleciały przepiórki i pokryły obóz, a nazajutrz rano warstwa rosy leżała dokoła obozu. Gdy się warstwa rosy uniosła ku górze, wówczas na pustyni leżało coś drobnego, ziarnistego, niby szron na ziemi. Na widok tego Izraelici pytali się wzajemnie: Co to jest? - gdyż nie wiedzieli, co to było. Wtedy powiedział do nich Mojżesz: To jest chleb, który daje wam Pan na pokarm.
(fot.nsj.diecezja.lublin.pl)

sobota, 1 sierpnia 2015

Dla wolnej Polski chcieliśmy zrobić wszystko

"To jest bardzo trudne do zrozumienia dla ludzi, którzy nie przeżyli Powstania. Jak myśmy się spotykali, to wspominając, mówiliśmy, że to były najpiękniejsze chwile naszego życia. To było coś zupełnie niezwykłego – niezwykła satysfakcja, że wszyscy jesteśmy owładnięci tą samą myślą. Można zrozumieć nasze uczucia tylko wtedy, gdy zrozumie się, jak wyglądała niemiecka okupacja w Warszawie" - mówi prof. Witold Kieżun, uczestnik Powstania Warszawskiego, którego 71. rocznicę wybuchu dziś obchodzimy.

Źródło: YouTube

Bardzo wzruszającym momentem opowieści prof. Kieżuna jest moment opisu egzekucji Polaków: "Oni wszyscy stoją prosto, Niemcy podnoszą karabiny i wtedy jak jeden głos: „Niech żyje Polska!”. Więcej: tutaj.

Mocnym świadectwem niezłomności i patriotyzmu ludzi walczących w Powstaniu Warszawskim jest także wywiad z prof. Witoldem Kieżunem przeprowadzony przez Krzysztofa Ziemca - tutaj.

Święty Alfons Liguori

Pochodził ze szlacheckiego rodu. Był zamożny i utalentowany. Miał wszelkie predyspozycje, by odnieść sukces w oczach świata. A jednak porzucił świetnie zapowiadającą się karierę adwokacką i oddał się apostolstwu. Pracował wśród młodzieży i ludzi zaniedbanych moralnie. Głosił kazania, prowadził misje. Dużo pisał (około 160 jego prac przełożono na ponad 60 języków). Przez całe swe kapłańskie życie był całkowicie oddany ludziom, którym służył. Będąc biskupem spieniężył skarby swego pałacu, by zakupić żywność dla głodujących. Założył Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela (Redemptorystów).  Zmarł wśród współbraci 1 sierpnia 1787 r. w wieku 91 lat. W 1839 r. został ogłoszony świętym, a w 1817 r. doktorem Kościoła. Jest patronem spowiedników, adwokatów i teologów moralistów. (Więcej tutaj i tutaj).

W dniu, w którym obchodzimy jego wspomnienie, nie mogło tutaj zabraknąć informacji o nim. To przy jednym z klasztorów założonego przez niego zgromadzenia Redemptorystów powstało dzieło Dzielnych Niewiast - w czerwcu 2012 r. w Krakowie na Podgórzu przy Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy, pod duchową opieką o. Pawła Drobota CSsR. Przez wstawiennictwo św. Alfonsa Liguoriego polecam dobremu Bogu całe zgromadzenie Redemptorystów i Redemptorystek. Jego wstawiennictwu i szczególnej opiece zawierzam dzieło Dzielnych Niewiast i ojców w nim posługujących. Błogosław Panie obficie.
(fot.tutaj).

piątek, 31 lipca 2015

Mężczyzna wobec kobiety

"Mężczyzna wobec kobiety" to konferencja Michała Piekary z 2012 r. w zamyśle przeznaczona dla mężczyzn (konkretnie głoszona do mężczyzn św. Józefa w Krakowie). Polecam ją jednak nie tylko mężczyznom wokół nas, ale także nam. Dlaczego?


Nie tylko dlatego, że Michał mówi ciekawie, mądrze, obrazowo, precyzyjnie nazywając rzeczy po imieniu. Ale przede wszystkim dlatego, że pokazuje nam inną (prawdziwszą?) twarz mężczyzny. Tę 'wewnętrzną' twarz, której często jako kobiety nie dostrzegamy, zatrzymując się jedynie na tym, co zewnętrzne, co tylko powierzchowne, co pozorne. I choć mężczyzny nigdy do końca nie zrozumiemy, to jednak wysłuchanie tej konferencji i wcielenie pewnych sugestii w życie, może przyczynić się do polepszenia relacji i wzmocnienia więzi. Polecam, słucha się miło, z dużym zainteresowaniem.

Jezu, Ty się tym zajmij

"Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: 'Ty się tym zajmij'. Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia (...). Oprzyjcie się na Mnie wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: 'Ty się tym zajmij', Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę".

Te słowa Jezus podyktował słudze Bożemu ojcu Dolindo Ruotolo w latach 40. XX wieku. Swoje pełne pokory i nadziei duchowe przeżycia, mistyk spisał w 33 tomach. Niosą one otuchę i wsparcie współczesnemu człowiekowi, nękanemu przez różnego rodzaju lęki, obawy, przeciwności. Pokazują, że jedyną drogą do harmonijnego i spokojnego życia, jest całkowite zawierzenie Bogu. Jezu, Ty się tym zajmij. Ty się zajmij moją trudną sprawą, Ty się zajmij moim niespełnieniem, Ty się zajmij tym, z czym ja sama sobie nie radzę...
(fot.morska117.flog.pl)

czwartek, 30 lipca 2015

Nick Vujicic - człowiek radosnego zawierzenia

Poprzedni wpis zainspirował mnie do tego, by wspomnieć o człowieku, który bezwzględnie kojarzy mi się z radosnym przeżywaniem swojej niełatwej historii i pełnym zaufaniem Bogu. O mężczyźnie, którego brak obu rąk i obu nóg nie zatrzymał w biegu ku temu, co w życiu najważniejsze. I jest w tym biegu znacznie dalej niż niejeden w pełni sprawny, wysportowany facet.

 Nick urodził się z rzadką chorobą znaną jako tetra-amelia, czyli całkowity zanik wszystkich czterech kończyn (o filmie z Nickiem  w roli głównej oraz o jego książce wspominałam m.in tutajtutajtutaj i tutaj). Nick pomimo chwilowych załamań, nie utracił wiary w Boga. Zawierzył Mu swoje życie, zaufał do końca. W wieku 30. lat ożenił się z pełnosprawną, piękną Kanae Miyaharą. Rok później przyszedł na świat ich pierwszy syn Kiyoshi. Obecnie para oczekuje narodzin drugiego syna Dejana. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Pomimo licznych moich zwątpień i upadków, wierzę w to głęboko. 
PS: Bieżące informacje o Nicku znajdują się na jego fb (tutaj). Niebawem pojawi się tam zdjęcie jego drugiego syna.
(fot.tutaj)

Radość - broń o ogromnej sile rażenia

Życie składa się z wielu pięknych chwil, które trzeba przechowywać w pamięci jak złoto w skarbcu. Ich wspominanie uczy wdzięczności i pomaga przezwyciężać trudności. Opowiedziane tu historie o wyzwaniach, jakie przed bohaterami postawiła codzienność, problemach, z jakimi musieli się zmierzyć, pomyłkach, których udało im się uniknąć, i tarapatach, z których wyszli obronną ręką, to swoisty elementarz optymizmu (Radość dla duszy, Eduard Martin).

Radość jest bronią o ogromnej mocy rażenia. Doświadczyłam tego wielokrotnie. Tak jak i tego, że uśmiech jest w stanie roztopić nawet najgrubsze pokrywy lodowe. Łagodzi napięcia, łagodzi obyczaje. Nie zawsze jednak serce i dusza są skore do radości. Bywają takie dni, czasem tygodnie, że czujemy się atakowani przez smutek. Sięgam w takich chwilach do mojego podręcznego niezbędnika i wyciągam którąś ze zgromadzonych w nim perełek. Ostatnio padło na "Radość duszy" Eduarda Martina. Otwieram i czytam: "Nawet sobie nie uświadamiamy, czego potrafi dokonać radość z życia, czego potrafi dokonać miłość, czego potrafi dokonać dodanie otuchy — nie uświadamiamy sobie tego, dopóki nie znajdziemy się w sytuacji, w której koniecznie potrzebujemy tego magicznego życiodajnego eliksiru, kiedy po prostu nie możemy się bez niego obejść", opowiadał ordynator C. "Pokażę to panu na przykładzie naszego oddziału. Widzi pan tamtą dziewczynę, która idzie ulicą przed nami, tak, ta brunetka. To jest nasza tajna broń — tak ją nazywamy.

poniedziałek, 27 lipca 2015

Wenecja, Morricone i Agnieszka

Agnieszka zainspirowana wpisem o Redcampie w Wenecji
nadesłała nam ten załącznik muzyczny.

Ennio Morricone, Plac św. Marka, Wenecja, 2007

Ten rodzaj muzyki przybliża mnie do dobra, do piękna, do Boga.
A w tym wypadku - także do Wenecji.
Bajeczne miasto, pływające gondole i taka muzyka w tle...
Chce się tam być.

Nowenna - 29.07.2015

Jak co środę spotykamy się przed ikoną Matki Bożej Nieustającej Pomocy. W rożnych częściach Polski, w różnych kościołach, o różnej godzinie. Ale jednak w tych samych intencjach, w tych samych sprawach:
- za dzieło Dzielnych Niewiast, za osoby, które są za niego odpowiedzialne, które w nim posługują;
- za uczestniczki comiesięcznych sobotnich spotkań;
- za czytelników i odwiedzających bloga Dzielne Niewiasty i za pozostawione tu intencje;
- we wszystkich naszych sprawach...

Matko Boża Nieustającej Pomocy, módl się za nami.

niedziela, 26 lipca 2015

Redemptorist Camp of Evangelization - Wenecja 2015

Już jutro w Wenecji startuje Redcamp 2015, czyli Redemptorist Camp of Evangelization. Biorą w nim udział przedstawiciele różnych części świata: Włoch, Słowacji, Portugalii, Francji, Wietnamu, Brazylii, Filipin oraz Polski. W przedsięwzięciu uczestniczą o. Paweł Drobot CSsR oraz dwie dzielne niewiasty: Małgorzata i Bernadetta, którzy polecają się naszej modlitwie na ten czas (do 2 sierpnia).

Więcej informacji o Redcampie 2015 znajduje się na strocnie  projektu: redcamp.eu.
(fot. redcamp.eu)

Słowo Boże na niedzielę - 26.07.2015

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Oczy wszystkich zwracają się ku Tobie,
a Ty karmisz ich we właściwym czasie.
Ty otwierasz swą rękę
i karmisz do syta wszystko, co żyje.
(fot.nsj.diecezja.lublin.pl)