środa, 20 listopada 2013

Kierunek naprotechnologia

O naprotechnologii jako alternatywie do wszędobylskiego in vitro piałam już na blogu we wpisach:
Naprotechnologia - naturalan metoda leczenia niepłodności.
* In vitro - czego broni Kościół Katolicki
* Aby urodziło się 122 tys. dzieci z in vitro, musi zginąć 3,8 mln innych.

W ostatnich dniach moje myśli ponownie krążyły wokół tego tematu. Poszukałam kilka ciekawych, wartościowych artykułów o nanotechnologii,które zamieszczam:
Więcej informacji znajduje się na stronie: TUTAJ
Są wśród nas osoby, dla których naprotechnologia może stać się drzwiami do spełnienia marzeń. Oni potrzebują tych informacji, my możemy Im je przekazać. Dlatego te linki są do dyspozycji. Przepiękne świadectwo małżeństwa, które zaufało naprotechnologii i dzięki temu poczęło się ich upragnione dziecko, można przeczytać w artykule Gościa Niedzielnego pt. Dziecko to nie produkt. 
(fot.gosc.pl/doc/1056022.Naprotechnologia-w-Czestochowie) 



5 komentarzy:

  1. Wszystko pięknie, tylko warto też zaznaczyć, że naprotechnologia pomaga tylko części małżenstw, niektórym nie pomoże... sama znam kilka takich przypadków gdzie mimo kilku lat Napro w temacie poczęcia cisza i to nawet bez specjalnych powodów medycznych. Dlatego warto pisać też o adopcji:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, nie wszystkim parom udaje się począć dziecko nawet po wejściu na drogę naprotechnologii. Ale in vitro również nie ma 100% skuteczności, a ja te wpisy robię właśnie w kontekście in vitro, by pokazać, że to drugie nie musi być koniecznością. Niektórzy o naprotechnologii nawet nie słyszeli, a informacje o in vitro zalewają nas z każdej strony.

      Jeśli chodzi o wpis o adopcji to mam pytanie, czy nie zechciałabyś go napisać? Temat bardzo istotny. Jeśli miałabyś tylko ochotę to wiedz, że blog stoi przed Tobą otworem;)

      Usuń
  2. Trzeba szerzyć wiedzę o naprotechnologii bo to nauka pozwalająca kobiecie poznać swoje ciało. Dobra diagnoza to podstawa tutaj, a brakuje tego niestety w standardowym podejściu do problemów z zajściem w ciążę. Dodatkowo, tam układana jest dieta pro ciążowa, która w przypadku wielu problemów z zajściem w ciążę bądź jej utrzymaniem często jest podstawą sukcesu. Jeśli któraś z kobiet czytających bloga ma problem z zajściem w ciążę, a do tej pory nie rozważała naprotechnologii to zachęcam. Można wiele zyskać. Ania A.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja także czekam na cud poczęcia dzieciątka! Jesteśmy z mężem absolutnie przeciwni in-vitro! Jeżeli tylko będzie konieczność leczenia, to jesteśmy skłonni skorzystać z możliwości Napro!
    Odkryłam, że dobrym sposobem na radzenie sobie z tym bólem jest pisanie bloga, dyskutowanie, dzielenie się doświadczeniem. Jeżeli ktokolwiek z obecnych tutaj pragnąłby podyskutować, poczytać moje wpisy, zapraszam :) http://spragnionacudu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Leczę się naprotechnologicznie od roku. Już na pierwszej wizycie zostaliśmy z mężem gruntownie przebadani. Okazało się, że mam PCO, rozchwiane hormony, chorą trzustkę, endometriozę i niedrożny jajowód. W klinice In Vitro powiedzieliby mi, że jedynym wyjściem jest zapłodnienie pozaustrojowe. Na szczęście trafiliśmy do Instytutu Rodziny - tam po kolei zaradzili wszystkim moim problemom (operacyjne bądź farmakologicznie). Wyniki męża - ciężka oligozoospermia - także klasyfikowałby go tylko na In Vitro. Lekarze Napro odkryli jednak, że przyczyną tak słabego nasienia były żylaki powrózka nasiennego. Po ich operacyjnym usunięciu i dodatkowej suplementacji zarówno hormonalnej (clostilbegyt/letrozol) jak i witaminowej (l-karnityna, astaksantyna, koenzym q10, witamina E) wyniki znacznie się poprawiły. Polecam opinie innych par ze strony www.naproinfo.pl

    OdpowiedzUsuń