sobota, 9 sierpnia 2014

Inspirująca historia życia. Św. Edyta Stein

Dziś miało być o czymś innym. O owocowo-warzywnych specjałach, którymi jestem karmiona w miejscu mojego wypoczynku (przepisy zgodnie z obietnicą są przygotowanie, zdjęcia czekają na publikację). Takie było założenie. Dzień przyniósł jednak coś innego - wspomnienie św. Edyty Stein, obchodzone w liturgii Kościoła. Nie potrafię przemilczeć tego wydarzenia, dlatego wpis będzie o niej - o kobiecie niezwykłej, kobiecie filozofie, kobiecie myślicielce, kobiecie świętej. (o Edycie Stein wypominałam na blogu już dwukrotnie: tutaj i tutaj). Chciałabym przypomnieć o jej drodze do poznania Boga, o głębokiej duchowości, o kobiecym geniuszu. Bo to jest niezykle inspirująca historia życia.

Edyta Stein urodziła się we Wrocławiu w 1891 r., jako najmłodsza z jedenastu dzieci głęboko wierzącej rodziny żydowskiej. W czasie studiów utraciła wiarę, ale szczerze szukała prawdy i znalazła ją w Kościele katolickim. W roku 1922 przyjęła chrzest, a w 1933 wstąpiła do klasztoru karmelitanek w Kolonii. Ze względu na prześladowania hitlerowskie została aresztowana i wywiedziona do Oświęcimia, gdzie ją zagazowano 9 sierpnia 1942 r.  Była jednym z najwybitniejszych myślicieli XX w., zostawiła po sobie liczne dzieła filozoficzne i teologiczne. Dzielnym Niewiastom szerzej została przedstawiona na tegorocznej majówce dla kobiet przez prelegentkę Dorothy Cummings, która wygłosiła konferencję "Teologia kobiecości wg. św. Edyty Stein i Jana Pawła II". Konferencja została przetłumaczona na język polski i opublikowana na blogu. Zachęcam do lektury. I do trwania przy tej wielkiej świętej. Szczególnie w kontekście dzisiejszego pięknego czytania z Księgi Ozeasza: "Na pustynię chcę ją wyprowadzić i mówić jej do serca. I będzie Mi tam uległa jak za dni swej młodości... I poślubię cię sobie na wieki, poślubię przez sprawiedliwość i prawo, przez miłość i miłosierdzie. Poślubię cię sobie przez wierność..." (Oz 2,16b.17b.21-22). Pustynia, czyli miejsce naszego spotkania z Bogiem; miejsce ciszy, w którym On daje usłyszeć siebie; miejsce osobistej modlitwy. To, co martwe w nas, On ożywia; to, co puste, napełnia swą wszechmocą; to co suche, zrasza deszczem łask. Może trzeba dziś nam wyjść na tę pustynię razem ze św. Edytą Stein? Z tą, która w największym poniżeniu, w obliczu własnej śmierci, zachowała moc i pokój ducha.

(fot. portable.tv)

czwartek, 7 sierpnia 2014

Spętani falami - "Porady na zdrowie"

Dzisiejszy wpis jest przedrukiem rozmowy opublikowanej w 30 numerze kwartalnika "Porady na zdrowie", przeprowadzonej przez pana redaktora Krzysztofa Kamińskiego z fizykiem Politechniki Rzeszowskiej - panią dr Marią Inglot-Siemaszko, pt.: "Jesteśmy spętani falami". Za umożliwienie przedruku serdecznie panu Kamińskiemu dziękuję.

"Kto jest narażony na promieniowanie elektromagnetyczne?
- Narażeni jesteśmy wszyscy dlatego, że promieniowanie elektromagnetyczne jest częścią promieniowania naturalnego, pochodzącego ze Słońca. Ale rozumiem, że chodzi o to, co wytworzył człowiek i w różnym zakresie częstotliwości, z jakimi mamy najczęściej do czynienia, z częścią nieswoistych promieniowań do jakich ludzka odporność nie jest przygotowana. Dlatego przez analogię do zanieczyszczeń powietrza używamy pojęcia smog elektromagnetyczny. Kiedy mówimy o dopuszczalnych normach czy dawkach, dotyczą one zawodowych narażeń człowieka. Z drugiej strony wiemy, że skutki zdrowotne przebywania w silnych polach elektrycznych i magnetycznych, dla ludzkiej populacji mogą być dalekosiężne, ponieważ przestrajają stan równowagi we wszelkich, żyjących organizmach.
Co jest źródłem najsilniejszego promieniowania elektromagnetycznego?
- Źródeł jest bardzo dużo, z czego sobie nawet nie zdajemy sprawy. Kiedyś poproszono mnie, aby u jednej pani zmierzyć promieniowanie, bo ma tuż przy działce transformator, który ją niepokoi. Chciała

środa, 6 sierpnia 2014

Która droga prowadzi do życia?

Pomimo iż przebywam obecnie w spokojnej Radawie, w otoczeniu ciszy
i piękna przyrody, z dala od zgiełku miasta i pędzącego świata, to jednak światowe wieści do mnie docierają. Niestety nie wszystkie optymistyczne. Jak chociażby ta dzisiejsza, dotycząca powracającego niczym bumerang wszędobylskiego i śmiercionośnego in vitro (dane wykazują, że aby urodziło się 122 tyś. dzieci, zginąć musi 3,8 mln innych - źródło tutaj). Nie będę się rozpisywać o samej metodzie in vitro, ponieważ wiele artykułów obnażających jej kontrowersyjne założenia, fatalne skutki i celową dezinformację społeczeństwa, znajduje się w sieci. Jak np.:

Jak zwykle przy okazji tematu in vitro podaję informację o NAPROTECHNOLOGII, czyli naturalnej, zgodnej z etyką  i godnością kobiety metodzie leczenia niepłodności, przynoszącej zdecydowanie lepsze rezultaty niż szeroko reklamowane i przymusowo sponsorowane przez wszystkich podatników in vitro. We wpisie blogowym "Kierunek naprotechnologia" podałam najważniejsze informacje o tej w 100% ukierunkowanej na  życie metodzie oraz odnośniki do wartościowych i szeroko omawiających ten temat stron.

Dzisiejszy wpis powstaje na okoliczność wystosowania przez środowiska CITIZENGO wniosku o odpowiedzialność ośrodków in vitro za zdrowie ich pacjentek
i dzieci
, skierowanego do Ministra Zdrowia Bartosza Arłukowicza, Przewodniczącego Sejmowej Komisji Zdrowia Tomasza Latosa oraz Prezesa Naczelnej Macieja Hamankiewicza. Brzmi on następująco: 
(fot. gosc.pl)

wtorek, 5 sierpnia 2014

Dlaczego właśnie Radawa?

Sama nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć. Jest przecież kilkadziesiąt ośrodków z dietą dr Dąbrowskiej rozsianych po całej Polsce, niektóre z nich zlokalizowane w ciekawszej i bardziej atrakcyjnej okolicy (góry, morze), a mnie jednak tutaj ciągnęło. Powoli zaczynam odkrywać dlaczego. Pierwszą refleksję opisałam w poprzednim wpisie - Jestem Mu to winna. Kolejna przyszła dzisiaj podczas spotkania z panem Krzysztofem Kamińskim, wieloletnim przyjacielu o. Albina Sroki OFM, pomysłodawcy i założyciela Domu Ojca Pio.


Pan Kamiński opowiedział niezwykłą historię Domu Ojca Pio (sięgająca roku 2000) oraz przybliżył postać nieżyjącego już założyciela Domu. Ojciec Albin był wyjątkowym człowiekiem - wielkiego serca, wielkiego ducha, wielkiego intelektu. A równocześnie osobą niezwykle skromną, cichą, całkowicie skupioną na Bogu i drugim człowieku (tak pamiętają Go przyjaciele i ludzie, z którymi przebywał). To on pisząc 30 lat temu monografię wsi Radawa, odkrył, że panuje w niej specyficzny, bardzo korzystny dla przywracania zdrowia mikroklimat. Postulował, by wybudować tu sanatorium. Pragnął, by powstał chociaż ośrodek leczniczy, do którego będą przyjeżdżać ludzie po zdrowie ciała i ducha. Dużo też modlił się w tej intencji. Jego pragnienia i modlitwy zostały spełnione. Ośrodek powstał w cudowny sposób - jako darowizna od rozwiązującej się Huty Szkła Jarosław (uwielbiam takie "zrządzenia losu" za którymi tak mocno stoi Pan Bóg;). Były to co prawda wówczas puste ściany, ale dzięki licznym sponsorom i ofiarodawcom został wyposażony w niezbędny sprzęt i pomieszczenia (kuchnię, jadalnię-salę konferencyjną, gabinet lekarski, gabinety rehabilitacyjne, kaplicę). W swoich wspomnieniach o. Albin tak pisze o początkach powstania Domu: "W 1994 roku poznałem dr Ewę Dąbrowską  w Klinice prof. Kieturakisa w Gdańsku
(fot. domojcapio.pl)

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Na najbliższą środowa nowennę, w kontekście niedzielnego Słowa Bożego, polecam modlitwie wszystkich odczuwających głód i pragnienie w każdej jego odmianie - fizycznej, emocjonalnej, duchowej, etc. Polecam serca tęskniące za drugim człowiekiem, serca samotne, serca odrzucone. "Kto jest spragniony, niech przyjdzie i pije". Maryjo prowadź nas przez ten tydzień do Jezusa, dawcy nowego życia. Niech On nas uzdrawia, oczyszcza, przemienia. Niech usuwa to wszytko, co przeszkadza nam w rzuceniu się w Jego ramiona, w zaufaniu Jemu,
w zawierzeniu bez reszty. Proszę za Monikę, Agnieszkę i Bożenkę, które bardzo pragną... Proszę za ludzi, którzy nie mają co jeść, za ofiary wojen
i niepotrzebnych konfliktów.

Matko Nieustającej Pomocy, módl się za nami.
Wstawiaj się we wszystkich intencjach pozostawionych na blogu.
 (fot. christusrex.brzegdolny.pl)

Jestem Mu to winna;)

Wciąż się patrzy na mnie. Gdziekolwiek usiądę, czuję Jego wzrok na sobie. Czasem mnie to krępuje. Spuszczam  wtedy oczy w dół i próbuję czymś się zająć. Nic z tego. Czuję, że nadal jestem pod obstrzałem. Innym razem to ja chcę Go złamać. Wpatruję się z siłą mojego spojrzenia w Jego brązowe, ciepłe oczy. I... przegrywam.

Nie wiedziałam nigdy wcześniej takiego obrazu-ikony, na którym postać miałaby tak dziwne spojrzenie. Próbowałam usiąść w rożnych miejscach radawskiej kaplicy, ale w każdym pojawia się to samo wrażenie, że oczy tego świętego skierowane są w moją stronę. Nie wiem czy inni też tak mają, czy to moje złudzenie. W każdym bądź razie On - św. Ojciec Pio - bohater tego wpisu, mocno przypomniał mi o sobie w ten nietypowy sposób. Kiedyś miałam do Niego duże nabożeństwo. Pamiętam, że odmawiałam nawet nowennę przez dziewięć miesięcy codziennie (!) w pewnej intencji. A potem... chyba się obraziłam na Niego. Bo po dziewięciu miesiącach nie było spodziewanych efektów (modlitwę wówczas traktowałam jako targ, a On w tym targu chyba udziału brać nie chciał). Teraz jestem przekonana, że tamten czas spędzony wspólnie z Ojcem Pio był mi potrzebny, że dużo mnie nauczył i przyniósł owoce, które zbieram do tej pory. Myślę też, że w tym moim obecnym zaskakującym wyjeździe do Radawy, On też ma swój niemały udział. Jest w końcu patronem i opiekunem domu, w którym przebywam (pełna jego nazwa to Ośrodek Profilaktyczo-Rehabilitacyjny im. o. Pio w Radawie, w skrócie Dom Ojca Pio). Znajdują się tutaj Jego relikwie. To dlatego zamiast pisać o wspaniałych przepisach owocowo-warzywnych, wg. których serwują nam tutaj wyśmienite posiłki, ja najpierw piszę o Nim. Zlustrowana Jego spojrzeniem, nie mogłam inaczej. Chciałam i Wam przypomnieć o tym wielkim świętym.

(fot.gdzietanczyc.pl)

niedziela, 3 sierpnia 2014

Słowo Boże na niedzielę - 03.08.2014

Piękne jest Słowo Boże na dzisiaj. Wzywa do ufności Bogu, który spełnia najgłębsze nasze pragnienia i zaspokaja wszelkie ludzkie głody. Zachęca, by z tymi pragnieniami iść do Boga, powiedzieć Mu o nich, z ufnością uchwycić się Jego ręki i trwać. Bez względu na okoliczności życia, na sytuacje, w których się znajdujemy, na doświadczenia, które przeżywamy. On zaspokaja największe nasze potrzeby. Sprawia, że nikt i nic nie zdoła odciągnąć nas od Jego potężnej miłości. W kontekście dzisiejszego Słowa pragnę modlić się za wszystkich głodnych, spragnionych i potrzebujących
(i fizycznie głodnych, i duchowo). Za ubogich, za mieszkańców krajów, w których trwa wojna, za tych, którzy nie mają co jeść. Także za spragnionych miłości, pokoju, obecności drugiego człowieka. Za samotnych, smutnych, zrozpaczonych.


Iz 55,1-3a: "To mówi Pan Bóg: Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie macie pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! Czemu wydajecie pieniądza na to, co nie jest chlebem? I waszą pracę - na to, co nie nasyci? Słuchajcie Mnie,
a jeść będziecie przysmaki i dusza wasza zakosztuje tłustych potraw. Nakłońcie wasze ucho i przyjdźcie do Mnie, posłuchajcie Mnie, a dusza wasza żyć będzie" .
(fot. freeimages.com)

sobota, 2 sierpnia 2014

Radawa,czyli dwa tygodnie w...miejscu marzeń;)

Kiedy ponad dwa lata temu wypełniałam swój blogowy profil słowami: "Jestem przekonana, że marzenia są po to, by się spełniały, że niemożliwe staje się możliwe, gdy tego mocno pragniemy", nie spodziewałam się, że znajdzie się ktoś, kto będzie chciał mi udowodnić, że tak właśnie jest. Nie znał mnie w ogóle, nic o mnie nie wiedział i nie słyszał o mnie wcześniej. Ale przez przypadek dowiedział się, że moim marzeniem jest wyjazd do Radawy na turnus z dietą oczyszczającą wg. dr Ewy Dąbrowskiej (pisałam o niej TUTAJ) i zadziałał natychmiast. Przysłał zaproszenie na dwutygodniowy pobyt do Domu Ojca Pio w Radawie. Niewiarygodne, prawda? A jednak...

I oto jestem. Wciąż jeszcze zaskoczona, może nawet onieśmielona i z niedowierzaniem, że stało się. Dziękuję pomysłodawcy (którego w tym miejscu serdecznie pozdrawiam) oraz dobremu Bogu, który czyni w moim życiu takie rzeczy. Odkąd Jemu zaufałam, moje życie nabrało barw, wszystko zaczęło się w nim zmieniać na dobre i zaczęły się spełniać marzenia. Radawa jest moim małym symbolem tego, jak bardzo nieprzewidywalny i zatroskany o nas jest Bóg. "Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu" /Ps 145,1/.
Dla tych, którzy wciąż nie mogą zaufać, którzy się lękają... - tutaj.

(fot. domojcapio.pl)

czwartek, 31 lipca 2014

Duchowe Powstanie, czyli moja Godzina "W" za moją Ojczyznę

To wspaniała akcja. Z okazji 70. rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego. Pomysłodawcami są bracia Karmelici Bosi, którzy zapraszają do uczestnictwa w "Duchowym Powstaniu", czyli modlitwy jedną częścią różańca w intencji Ojczyzny.
Jeśli to możliwe przez najbliższe 63 dni (od 1 sierpnia).
Jeśli to możliwe w godzinie "W" (17:00).
Jeśli to możliwe przed Najświętszym Sakramentem.
To forma naszej duchowej walki o wolną Polskę; to modlitwa za tych, którym powierzona jest odpowiedzialność za losy naszej Ojczyzny; to uczczenie pamięci tych, którzy polegli w Powstaniu Warszawskim. Więcej informacji: TUTAJ.

Czy wytrwam? Nie wiem. Ale wiem, że bardzo chcę. Bo to moja osobista walka w obronie tego, co dla mnie cenne i święte. Oni tę walkę podjęli, wtedy 70 lat temu. Umierali, by Polska mogła żyć. Ja nie muszę umierać. Tym bardziej przyłączam się do tej modlitwy.
(fot. facebook.com/duchowe.powstanie)

Wieczór uwielbienia na krakowskim Podgórzu

Wiele spraw w naszym życiu jest bardzo ważnych, wiele powoduje naszą ciągłą bieganinę, często padamy wieczorem zmęczeni
i zdziwieni, że dzień tak szybko minął, a my nie mieliśmy czasu, by się zatrzymać choć na chwilę.
Jutro (w piątek 1 sierpnia) Twój dzień może zakończyć się inaczej niż zwykle. Może być pełnym pokoju zatrzymaniem się, wyciszeniem serca, zaczerpnięciem ze źródła sensu życia i radości. Zapraszamy Cię na wyjątkowy wieczór na krakowskie Podgórze do Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy (ul. Zamoyskiego 56). Zapraszamy Cię na wieczór uwielbienia połączony z modlitwą o uzdrowienie. Porowadzi go o. Paweł Drobot CSsR wraz z zespołem Joseph Band i uczestnikami Międzynarodowej Szkoły Ewangelizacji REDCAMP (wieczór rozpoczyna się o 18:30 mszą św., o 19:30 - uwielbienie).

Modlitwa uwielbienia jest niesamowitą formą kontaktu z Bogiem, naszym Stwórcą.
Jest zanurzeniem się w Jego potężną miłość;
jest zwróceniem swego serca  i oczu w w Jego stronę;
jest świętą przestrzenią, w której ciągle na nowo odradzania się to, co czyste i piękne w nas.
Przyjdź, zanurz się w nią, pozwól przytulić się przez kochającego Boga.
Więcej o mocy modlitwy uwielbienia pisałam w tytule "Uwielbiam" - TUTAJ.
(fot. cadr.redemptor.pl/krakow/wieczor-uwielbienia-podgorzu/)

środa, 30 lipca 2014

Takiemu lekarzowi nie boję się zaufać

„Dla krytyków - ta rozmowa jest wyjaśnieniem. Dla wspierających podziękowaniem. Dla wszystkich - zaproszeniem do dyskusji bez uprzedzeń” - czytamy na stronie wydawnictwa książki wywiadu-rzeki z prof. Bogdanem Chazanem pt.: "Prawo do życia. Bez kompromisu".

"Takiego sporu nie było w Polsce od czasu wprowadzenia regulacji prawnych dotyczących usuwania ciąży. W kwietniu 2014 roku profesor Bogdan Chazan jako dyrektor szpitala odmówił wykonania zabiegu aborcji. Decyzja Lekarza wywołała medialną burzę. Problem stanął na ostrzu noża. Okazało się, że ostatnie dwie dekady były czasem klarowania się poglądu Polaków na ten trudny temat. Profesor Chazan również przebył długą drogę, zanim stał się symbolem bezkompromisowej walki o prawo do życia dzieci nienarodzonych. Ta książka stanowi odpowiedź na postawione Profesorowi zarzuty i zawiera szczegółowy opis krytycznego przypadku. Jednak, przede wszystkim, Bogdan Chazan składa w niej świadectwo powołania lekarza i podejmuje trudne, lecz bardzo aktualne tematy, takie jak antykoncepcja, opieka medyczna nad kobietą w ciąży, diagnostyka prenatalna, poród a także aborcja" (źródło: WAM).
Poniżej zamieszczam trzy filmiki, w których przybliżona jest tematyka książki.

Myślę, że warto też przeczytać poruszający artykuł Justyny Bargielskiej, w którym
opisuje w jaki sposób opiekowano się kobietami po poronieniach w szpitalu na ul. Madalińskiego, którym do niedawna kierował prof. Chazan. Autorka tak opisuje pokój do pożegnań: „Kobiety przynosiły w foliowych torebkach płatki kwiatków, które sypały do malutkich trumienek swoim dzieciom, w których tylko wykwalifikowany patolog dopatrzyłby się ludzkich cech i które w normalnym szpitalu poszłyby do spalarni razem z pooperacyjnymi odpadami. To dyrektor Chazan umożliwił im to sypanie kwiatków na sczerniałe, zmacerowane ciała ich wytęsknionych dzieci. Przypominam: Chazan, ten wróg kobiet" – pisze Justyna Bargielska (info: fronda.pl).
O prof. Chazanie wspominałam na blogu we wpisie: "O dziecku, które było kochane".
(fot. wydawnictwowam.pl)

poniedziałek, 28 lipca 2014

Ryniasowy przysmak śliwkowy

Nasz pobyt na Ryniasie (relacja i zdjęcia - TUTAJ) obfitował nie tylko w niezwykłe doznania duchowe, ale także kulinarne. Panie Krystyna, Janina i Barbara ponownie były niezawodne
w przygotowywaniu wykwintnych specjałów. W ubiegłym roku moim ulubionym daniem był przysmak ryżowo-jabłkowy (opisałam go TUTAJ). W tym roku najbardziej posmakowało mi wyborne danie śliwkowe. Okazuje się, że (na szczęście) nie jest takie trudne do wykonania;).
Przepis:
* śliwki umyć, przekroić wzdłuż, usunąć pestki, ułożyć ciasno na blasze skórką do dołu i włożyć do piekarnika (do czasu aż delikatnie zmienią kolor),
* ugotować makaron (najlepiej świderki),
* na patelni bułkę tartą podprażyć aż do zmiany koloru i dodać do niej masło,
* w naczyniu żaroodpornym lub rondlu ułożyć: makaron (posypać niewielką ilością cukru), zapieczone śliwki (ułożone skórką do makaronu), a na nie zapieczona bułkę tartą. SMACZNEGO!
Pozdrawiam ciepło nasze kochanie panie Krysię, Janinę i Barbarę! Do zobaczenia za rok!
(fot. pl.freepik.com)

Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Na najbliższą środową nowennę szczególnej modlitwie polecam Międzynarodową Letnią Szkołę Ewangelizacji REDCAMP w Krakowie,
o. Pawła Drobota CSsR, całą ekipę posługującą oraz uczestników przybyłych z 11 krajów. Módlmy się o jedność, o wspólnego Ducha,
o serca otwarte na uwielbianie Boga wśród narodów świata. Polecajmy także Maryi piątkowy wieczór uwielbienia na Podgórzu.

Nowenna to także czas, gdy dzielne niewiasty modlą się za siebie nawzajem i w intencjach pozostawionych na blogu. Polecam się Waszej modlitwie i pamiętam także o Was i o całym dziele Dzielnych Niewiast.
Matko Boża Nieustającej Pomocy, módl się za nami.

 (fot. christusrex.brzegdolny.pl)

niedziela, 27 lipca 2014

Słowo Boże na niedzielę

XVII niedziela zwykła 

W Gibeonie ukazał się Pan Salomonowi w nocy, we śnie. Wtedy rzekł Bóg: Proś o to, co mam ci dać. Teraz więc, o Panie, Boże mój, Tyś ustanowił królem Twego sługę w miejsce Dawida, mego ojca, a ja jestem bardzo młody. Brak mi doświadczenia! Ponadto Twój sługa jest pośród Twego ludu, któryś wybrał, ludu mnogiego, którego nie da się zliczyć ani też spisać, z powodu jego mnóstwa. Racz więc dać Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia Twego ludu i rozróżniania dobra od zła, bo któż zdoła sądzić ten lud Twój tak liczny? Spodobało się Panu, że właśnie o to Salomon poprosił. Bóg więc mu powiedział: Ponieważ poprosiłeś o to, a nie poprosiłeś dla siebie o długie życie ani też o bogactwa, i nie poprosiłeś o zgubę twoich nieprzyjaciół, ale poprosiłeś dla siebie o umiejętność rozstrzygania spraw sądowych, więc spełniam twoje pragnienie i daję ci serce mądre i rozsądne, takie, że podobnego tobie przed tobą nie było i po tobie nie będzie (1 Krl 3,5.7-12).
(fot. freeimages.com)

piątek, 25 lipca 2014

Powrót (czyli relacja z pobytu na Ryniasie)

"Piękno kobiety nie przejawia się w ubraniach, które nosi, w jej figurze lub sposobie w jaki układa włosy. Piękno kobiety musi być widoczne w oczach, ponieważ są one drzwiami do jej serca – miejsca gdzie mieszka miłość" /Audrey Hepburn/.

Przez kilka ostaniach dni, w miejscu, w którym słychać jedynie śpiew ptaków, szum pobliskiego strumyka i krople deszczu uderzającego o dach górskiej chaty, w niezwykłym towarzystwie niezwykłych kobiet, spędziłam niezwykły czas. Czas, który każda
z nas przeżywała po swojemu i który dla każdej mógł symbolizować co innego - Pustynię, Jordan, Damaszek, Salę na górze... Pobyt w tym miejscu to opowieść o tym, co w kobiecie jest najpiękniejsze, najdroższe, warte najgłębszego pochylenia - o kobiecym sercu. 23 różne opowieści - wyjątkowe, niepowtarzalne, subtelne. Tak jak wyjątkowe, niepowtarzalne i subtelne są kobiety, które tworzyły ryniasową atmosferę.
"Wyprowadzę ją na pustynię i będę mówić do jej serca" /Oz 2,16/ - ta obietnica Boga, włożona w usta proroka Ozeasza, spełniała się w tym czasie. Pan był blisko. W ciszy mówił do naszych serc. Uzdrawiał, przemieniał, szlifował. Napełniał swoim pokojem, miłością, czynił coraz piękniejszymi.
Życzę wszystkim dzielnym niewiastom, aby owoce tego spotkania były widoczne nie tylko w naszych oczach, ale także naszych czynach i naszym życiu.