piątek, 25 lipca 2014

REDCAMP, czyli Międzynarodowa Letnia Szkoła Ewangelizacji w Krakowie

Już jutro (26 lipca) w Krakowie na Podgórzu (ul. Zamoyskiego 56) rozpoczyna się Międzynarodowa Letnia Szkoła Ewangelizacji REDCAMP. Uczestniczyć w niej będą przedstawiciele 11 krajów: Polski, Słowacji, Czech, Hiszpanii, Włoch, Portugalii, Kanady, Ukrainy, Irlandii, Niemiec oraz Zimbabwe. Tak oto spełniają się słowa psalmu 18: "Przeto będę Cię, o Panie, chwalił wśród narodów i będę wysławiał Twoje imię" /Ps 18,50/. (Plan spotkania - TUTAJ).

Koordynatorem REDCAMPU jest o. Paweł Drobot CSsR, patronat nad szkołą objęła Konferencja Redemptorystów Europy (KRE). Uczestnicy będą zdobywać wiedzę i praktyczne przygotowanie w jaki sposób dzielić się wiarą z innymi oraz w jaki sposób mogą stawać się budowniczymi wiary we własnych krajach
i środowiskach życia (więcej informacji TUTAJ). Na zakończenie szkoły (w piątek 1 sierpnia) odbędzie się Wieczór uwielbienia na Podgórzu (18:30 Eucharystia, 19:30 rozpoczęcie wieczoru), na który serdecznie zapraszamy wszystkich zainteresowanych.
O. Paweł oraz uczestnicy szkoły polecają się modlitwie Dzielnych Niewiast. Dzieło ewangelizacji jest bardzo potrzebne światu, potrzebne nam. Aby przynosiło obfite owoce, potrzebuje także modlitwy. Zachęcam Czytelników bloga do przyłączenia się do niej. Jedno Twoje "Zdrowaś Maryjo" sprawia, że razem budujemy Różaniec, którym otaczamy posługujących i uczestników REDCAMPU.
Niech to będzie naszą formą wielbienia Boga wśród narodów świata.
RELACJA NA BIEŻĄCO ORAZ ZDJĘCIA TUTAJ.

sobota, 19 lipca 2014

Cisza...

W najbliższych dniach na blogu zapadnie cisza. To za sprawą wyjazdu w miejsce, w którym sieć internetowa nie sięga. Zaległości blogowe nadrobię po powrocie. 

Pozostawiam tu serdecznie życzenia dla Was wszystkich na ten czas.
Pięknych zdarzeń, szczęśliwych chwil, spełnionych marzeń.
Niech dobro obficie owocuje w Waszym życiu.

Załączam niezwykły filmik do obejrzenia:
(obraz można powiększyć klikając w tytuł filmu)


piątek, 18 lipca 2014

"Niespodzianka" MEN dla naszych dzieci i młodzieży na wakacje

Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło w tym roku zrobić wakacyjną "niespodziankę" naszym dzieciom i młodzieży i wsparło akcję Grupy Edukatorów Seksualnych "Ponton" - "Wakacyjny telefon zaufania". Zirytowało mnie to z dwóch powodów. Po pierwsze w mojej ocenie owa grupa zajmuje się nie edukowaniem lecz demoralizowaniem dzieci i młodzieży, a kto jak kto, ale MEN powinno stać na straży moralności i dobrego wychowania. Po drugie - nie zgadzam się, by z moich podatków dzieci i młodzież zapoznawali się z "atrakcjami" pontonowych (pseudo)edukatorów, np:
* "Lista pigułek i innych hormonalnych metod antykoncepcyjnych",
* "Co zrobić, gdy lekarz odmawia wypisania recepty na pigułki?",
* "dotykanie własnych narządów płciowych w celu odczuwania przyjemności może być ważne dla zdrowia seksualnego".

To tylko niektóre "czarne konie" pontowców, dzięki którym pękają z dumy i mają nieodpartą chęć dzielenia się nimi ze społeczeństwem. Trzeba byśmy zachowali w tym temacie mądrość i zdrowy rozsądek oraz strzegli dzieci przed trafieniem w ręce owych pseudoeduktaorów (np. poprzez sprawdzenie programu proponowanego dzieciom przez szkoły w ramach wakacyjnych zajęć dodatkowych). Ponton jak to ponton - pływa dopóki jest w niej powietrze. Nasze zdrowy rozsądek
i zdrowe działanie jest niczym spuszczanie powietrza, bez którego ponton idzie na dno. Tam jest odpowiednie miejsce na idee i cele pontonowych samozwańczych edukatorów.
Szerzej o założeniach pontonowców i ich nachalnym wciskaniu się do szkół pisałam w poście "To warto wiedzieć".

środa, 16 lipca 2014

Jogurt - w prosty sposób możesz zrobić go sama

Sezon owocowy trwa. O wykorzystaniu owocowych darów natury do zrobienia wyśmienitego dżemiku już pisałam ("Taki dżemik chce się jeść"). Dziś inne zastosowanie - owocowe jogurty. Nie mam na myśli jogurtów sklepowych, których smak i zapach niekoniecznie pochodzą ze świeżych owoców (raczej ich syntetycznych odpowiedników wymieszanych,
z konserwantami, barwnikami i mlekiem w proszku). Chodzi mi o jogurty, które możemy zrobić same w bardzo prosty sposób. Jedyne czego potrzebujemy to mleka i odpowiednich kultur bakterii - Streptococcus thermophilus i Lactococcus bulgaricus. Żywe bakterie można kupić w formie specjalnie przygotowanego proszku (np. przez stronę lek. med. Krystyny Kempisty - TUTAJ) lub używając jogurtu naturalnego, w którym te bakterie się znajdują. Z tym, ze trzeba pamiętać, by kupić dobry, wolny od chemicznych dodatków jogurt, tak aby wraz z bakteriami nie wprowadzić sobie innych niepożądanych składników.

A teraz prosty sposób na wytworzenie własnego jogurtu:
* 1 litr mleka przegotować, a następnie schłodzić do temperatury 44˚C.
  * Na dno termosu wprowadzić 1 saszetkę szczepów bakterii lub 4 łyżki jogurtu naturalnego i zalać przygotowanym mlekiem (całość delikatnie wymieszać aż do całkowitego rozpuszczenia proszku).
* Termos szczelnie zakręcić i pozostawić do fermentacji na 6-8 godzin. 
Tak przygotowany jogurt nadaje się do spożycia z owocami, musli czy ziarnami zbóż. Podany w wersji schłodzonej jest idealnym deserem podczas panujących upałów.
(fot. www.pl.depositphotos.com)

poniedziałek, 14 lipca 2014

Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Na najbliższą środową nowennę polecam modlitwie dzieło Dzielnych Niewiast, o. Pawła, wszystkie uczestniczki comiesięcznych spotkań oraz czytelników bloga DN.

Szczególnie proszę modlitwę za Anię, która trafiła do szpitala ze swoim miesięcznym synkiem Jasiem, oraz za zdrowie Eli i jej nienarodzonego dziecka. Chciałabym także modlić się za wszystkie kobiety, które nie mają dzieci, a bardzo tego pragną. O niestrudzoną ufność dobremu Bogu nawet w najtrudniejszych chwilach.
Maryjo, Matko Nieustającej pomocy, módl się za nami.
Dziękuję Ci za wszytko, co otrzymujemy przez Twoje wstawiennictwo każdego dnia.
(fot. christusrex.brzegdolny.pl)

niedziela, 13 lipca 2014

O dziecku, które było kochane...

Jeśli znajdziecie chwilę czasu, zachęcam do obejrzenia krótkiego (5-minutowego) filmu o Heather Walker. Jest to poruszające świadectwo matki, która wbrew sugestii lekarza, urodziła dziecko
z bezmózgowiem - synka, któremu wraz z mężem dali na imię Gryson. Po urodzeniu tulili chłopczyka
w ramionach, całowali, obdarzyli czułością. Pozwolili mu odejść w atmosferze bezwarunkowej miłości
i akceptacji. 



Co różni tę hi­sto­rię od naszej rodzimej? Wła­ści­wie wszyst­ko. Postawa matki (pragnienie utrzymania ciąży vs walka o jej usunięcie), nastawienie do własnego dziecka (bezwarunkowa miłość vs odrzucenie), atmosfera, w której dziecko umierało (ramiona mamy i taty vs inkubator), stan psychiczny obu kobiet po urodzeniu (komfort poczucia, że zrobiło się wszytko dla dzieciątka vs załamanie psychiczne).  

To potwierdza, że to prof. Bogdan Chazan miał rację. 

Słowo Boże na niedzielę - 13.07.2014r.

Jestem poruszona bogactwem Słowa Bożego na dzisiejszą niedzielę.
Oby przyniosło w nas owoc obfity -
pocieszyło smutnych,
ukoiło zrozpaczonych,
napełniło wiarą wątpiących.
Upadających umocniło w dobrym,
cierpiącym przyniosło ulgę,
chorym - uzdrowienie.

Wszystkim Czytelnikom bloga życzę pięknego dnia!

"Zaiste, podobnie jak ulewa i śnieg spadają z nieba i tam nie powracają, dopóki nie nawodnią ziemi, nie użyźnią jej i nie zapewnią urodzaju, tak iż wydaje nasienie dla siewcy i chleb dla jedzącego, tak słowo, które wychodzi z ust moich, nie wraca do Mnie bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co chciałem, i nie spełni pomyślnie swego posłannictwa (Iz 55,10-11)".
(fot. freeimages.com)

sobota, 12 lipca 2014

Cóż Ci się spodobało we mnie...?

Życzę Wam pięknego, dobrego, błogosławionego dnia. 
A w nim – uśmiechu, przytulenia, miłości. 
I cudów, cudów, cudów!

 

piątek, 11 lipca 2014

Uwielbiam!

Jestem w trakcie czytania książki "Moc uwielbienia". Przypominają mi się moje pierwsze kroki na drodze tej modlitwy, stawiane kilka lat temu w trudnym okresie życia. Zostałam wówczas zachęcona przez bliskie mi osoby do modlitwy uwielbienia Boga we wszystkim co mnie spotyka. Dziwiło mnie to i nie do końca rozumiałam, ale świat po osobistym trzęsieniu ziemi trzeba było jakoś uporządkować. Spróbowałam. Początkowo wbrew sobie, z drewnianymi ustami, z oziębłym sercem. Bez uczuć, bez emocji, bez większego zaangażowania. Ale równocześnie wytrwale, codziennie, uparcie. Po pewnym czasie zauważyłam, że ta modlitwa przywraca równowagę i spokój. Że porządkuje codzienność i uwalnia wzrok od księgi "skarg i zażaleń", którą wtedy regularnie zapisywałam. Doświadczyłam uzdrawiającej i uwalniającej mocy modlitwy uwielbienia. Dziś już chyba nie chcę się modlić inaczej. I tym chciałabym się z Wami podzielić. I podziękować Marysi, Klaudii i o. Pawłowi.

Z ludzkiego punktu wiedzenia modlitwa uwielbienia i błogosławienia Boga być może nie ma większego sensu. Wydaje się, że dużo bardziej skuteczna powinna być prośba i błaganie o wysłuchanie wszystkich naszych spraw (wszak Pan Jezus sam zachęcał "proście, a będzie wam dane" - Mt 7,7). Z tym, że ciągła modlitwa prośby, w pewnym etapie może prowadzić do zamknięcia serca na to, czego Bóg dla nas chce. Koncentracja na własnych niedostatkach, niespełnionych marzeniach, na tym, czego wciąż nam brakuje, może powodować bunt i odwrócenie się od Boga jako od tego, który nie spełnia naszych życzeń. Modlitwa uwielbienia natomiast odbudowuje tę zachwianą równowagę, przywraca Bogu właściwe miejsce w naszym życiu, powoduje, że nie skupiamy się na sobie i swojej liście spraw do załatwienia, ale na pięknie i niezwykłości Boga. Ona ucina strach, użalanie się nad sobą, rozdrapywanie ran.
(fot. gloria24.pl)

środa, 9 lipca 2014

Szkoły Waldorfa - jakiemu bogu służą?

W ubiegłym roku koleżanka zapytała mnie, co sadzę na temat szkół waldorfskich. Nie znałam wówczas tematu, nie zajęłam stanowiska. Ale pytanie to nie dawało to spokoju. Zaczęłam szukać, drążyć, rozmawiać. Zebrane informacje (w tym zdanie egzorcystów na temat tego rodzaju edukacji) nie pozostawiają wątpliwości - szkoły te są potężnym duchowym zagrożeniem dla dzieci i młodzieży. Najważniejsze argumenty i wybrane artykuły przedstawiam poniżej. (fot. pixabay.com.pl)


Zacznę od stanowiska papieża Benedykta XV, który w 1919 roku zabronił katolikom przynależności do towarzystw antropozoficznych. Antropozoferm był Rudolf Steiner, twórca programu edukacyjnego w szkołach Waldorfa. Antropozofia Steinera jest metodą poszerzania świadomości, mająca swoje źródło w okultyzmie i ezoteryce, zawierająca elementy gnostyzcymu, astrologii i reinkarnacji. Tych i poniższych informacji jednak nie uzyskamy na stronach szkół waldorfskich. Tam przeczytać jedynie możemy, że są to wyjątkowe placówki, które stawiają na indywidualne podejście do dziecka, na jego wszechstronny rozwój, naukę języków, ścieżki zdrowotne, etc. Rodzice często dają się nabrać na te innowacyjne przynęty, co w połączeniu z opinią, że są to szkoły prestiżowe, skłania do decyzji o zapisaniu do nich dzieci. Później okazuje się, że szczegółowego programu edukacyjnego w nich nie ma (a przynajmniej nie jest on podany do wiadomości rodziców), brak podstawy programowej, brak podręczników. Rodzice sami nie wiedzą czego uczy się ich dziecko i jakie treści ma przekazywane. A jakie mogą być? Skoro u podstaw leża założenia antychrześcijańskie.

poniedziałek, 7 lipca 2014

Nowenna do Matki Bożej Nieustającej Pomocy

Na najbliższą środową modlitwę nowennową polecam szczególnie intencje tych dzielnych niewiast, które nie mają pracy. W ubiegłym tygodniu napłynęło kilka takich próśb - od Aldony, Jolanty, Ewy. Bezrobocie jest trudnym okresem w życiu - towarzyszy mu wiele obaw, niepokoju, lęku o przyszłość. Uzbierane na koncie środki topnieją
w mgnieniu oka, a nowych nie przybywa. Pytania: za co kupię chleb,
z czego zapłacę rachunki, skąd wezmę na bilet/paliwo, powracają niczym bumerang. To, co możemy sobie wzajemnie dać w takich sytuacjach, to właśnie modlitwa.

Pamiętajmy też o dziele Dzielnych Niewiast, o ojcu Pawle, osobach odpowiedzialnych za organizację comiesięcznych spotkań,
o ich uczestniczkach, czytelnikach bloga i wszystkich pozostawionych tutaj intencjach. Przytulam Was wszystkich do Niepokalanego Serca Maryi.
Matko Boża Nieustającej Pomocy, módl się za nami.
(fot. christusrex.brzegdolny.pl)

niedziela, 6 lipca 2014

Słowo Boże na niedzielę

XIV niedziela zwykła

Będę Cię wielbił, Boże mój i Królu,
i sławił Twoje imię przez wszystkie wieki.
Każdego dnia będę Ciebie błogosławił
i na wieki wysławiał Twoje imię.

Pan jest łagodny i miłosierny,
nieskory do gniewu i bardzo łaskawy.
Pan jest dobry dla wszystkich
a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył.

Niech Cię wielbią, Panie, wszystkie Twoje dzieła
i niech Cię błogosławią Twoi święci.
Niech mówią o chwale Twojego królestwa
i niech głoszą Twoją potęgę.

Pan jest wierny we wszystkich swoich słowach
i we wszystkich dziełach swoich święty.
Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają,
i podnosi wszystkich zgnębionych. (Ps 145)
  (fot. freeimages.com)

sobota, 5 lipca 2014

Taki dżemik chce się jeść

(fot. pl.depositphotos.com)
Sezon owocowy w pełni, domyślam się zatem, że dużo się w tej kwestii u Was dzieje. U mnie dzisiaj dżemowo i konfiturowo. Czerwona porzeczka to owoc za którym nie przepadam jeśli chodzi o spożycie na surowo, ale skoro jest jej obficie na krzakach, to szkoda zmarnować i koniecznie trzeba coś z niej zrobić. W tym roku postawiłyśmy z moją siostrą na dżemik. Okazał się pierwszorzędny! Dlatego podaję szybki i łatwy przepis na taki właśnie dżemik (oczywiście może być z dowolnych owoców) i zachęcam do działania. Dżemy sklepowe z przeróżnymi sztucznymi dodatkami - konserwantami, wzmacniaczami smaku, zapachu, koloru, etc. - nijak się mają do wytworów własnej roboty.

(fot. archiwum własne)
 2 kg owoców przygotować do przetworzenia
i rozdrobnić na gładką masę (mikser, blender, termomix). Dodać 1 kg cukru oraz 1 opakowanie mieszaniny żelującej (my mamy sprawdzoną, dobrze żelującą i czystą chemicznie pektynę do wyrobu dżemów niskocukrowych, która nadaje im świetną konsystencję - na zdjęciu). Całość gotować przez 15 min, a następnie przełożyć do wygotowanych słoiczków (pod koniec gotowania można dodać niewielką ilość całych owoców). Zakręcić, odwrócić do góry dniem, pozostawić do ostygnięcia. Jeśli miałybyście obawy, by przetwory nie sfermentowały, można je dodatkowo zapasteryzować.
Smacznego!

piątek, 4 lipca 2014

Większy od mojej niewiary

Wczoraj było święto św. Tomasza. Apostoła, który prowadzi mnie od zwątpienia i niepewności do wiary w Zmartwychwstałego. Do wiary w Tego, który przychodzi mimo drzwi zamkniętych, który staje pośrodku nas
i mówi: "pokój wam". Nie jesteśmy więc sami, jest z nami Bóg.

Bóg, który jest większy od lęku i strachu, 
większy od zmartwień i trudów, 
większy od niewiary.

Chwała Ojcu, i Synowi i Duchowi Świętemu.

(fot. unsplash.com)

środa, 2 lipca 2014

Dba o wszystko...

Pan Bóg dba nawet o najmniejsze drobiazgi w moim życiu. 
Zaskakuje, zachwyca, zdumiewa. 
Często działa wcześniej niż zdążę Go o to poprosić, pomyśleć, zareagować.
Dziś natknęłam się na krótką wypowiedź o. Piotra Pawlukiewicza (2ryby.pl):